R E K L A M A
R E K L A M A

Nocne łowy na plażach Zielonego Przylądka. Stawką są tysiące żółwich istnień

Chwilę po zmroku uzbrojeni w lokalizatory GPS, metalowy pręt, plastikowe wiaderka i notesy wychodzą na łowy. Poza sprzętem mają dużo determinacji, by odnaleźć dużego gada. Do białego rana będą przeczesywać plażę w poszukiwaniu zagrożonego gatunku. Celem jest opancerzony gad, który pod osłoną nocy wychodzi na ląd. Łowy będą jednak bezkrwawe i paradoksalnie mają na celu ocalić jak najwięcej zwierząt. 

Fot. Marcin Osman

Cenne jaja 

Na piaszczystej plaży zaczynającej się zaledwie kilkaset metrów od ostatnich zabudowań Santa Maria pojawiam się kilka minut po 6 rano. Za kilka godzin zaczną się zjeżdżać surferzy, którzy już dawno temu docenili panujące tu warunki. Na plaży długiej na 3 km dostrzegam tylko dwie osoby. Młody mężczyzna z bujnymi jasnymi lokami cienką tyczkę wbija w piasek, parę metrów od niego klęczy dziewczyna przy okrągłym kamieniu. Gdy podchodzę bliżej, kamień okazuje się wielkim żółwiem.

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-11-01

Marcin Osman