R E K L A M A
R E K L A M A

Niezidentyfikowany obiekt nad Litwą. Pojawia się wątek Polski i Rosji

W niedzielny poranek litewskie władze wprowadziły czerwony stopień alarmu lotniczego w dwóch północnych okręgach kraju. Decyzja była związana z wykryciem niezidentyfikowanego obiektu, który naruszył litewską przestrzeń powietrzną. W reakcji na incydent poderwano myśliwce NATO. Minister obrony Litwy Robertas Kaunas zasugerował, że dron mógł przylecieć z terytorium Polski. Tej wersji wydarzeń nie potwierdza jednak polskie Ministerstwo Obrony Narodowej.

Zdjęcie poglądowe, fot. Pexels

Niezidentyfikowany obiekt

W niedzielę rano litewskie władze ogłosiły czerwony alarm lotniczy w dwóch północnych regionach kraju po wykryciu niezidentyfikowanego obiektu w przestrzeni powietrznej. Minister obrony Litwy Robertas Kaunas przekazał, że obiekt mógł przedostać się na terytorium kraju od strony Polski. W związku ze zdarzeniem Wilno zaproponowało Warszawie przeprowadzenie wspólnego dochodzenia w celu ustalenia okoliczności incydentu.

Z oficjalnych informacji wynika, że alarm utrzymywał się przez około godzinę i został odwołany krótko przed 8:00 czasu litewskiego, czyli około 7:00 w Polsce. Według doniesień o 6:15 z bazy w Szawlach wystartowały myśliwce NATO. W związku z incydentem czasowo wstrzymano również operacje lotnicze. Jak poinformowały władze lotniska w Kownie, starty i lądowania były zawieszone od 6:05 do 6:49 czasu polskiego. Załogi sojuszniczych samolotów nie zdołały jednak wzrokowo zidentyfikować podejrzanego obiektu. Gęste zachmurzenie i niesprzyjająca pogoda uniemożliwiły dokładne rozpoznanie, dlatego piloci nie podjęli próby jego zestrzelenia.

Vilmantas Vitkauskas, szef litewskiego Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC), podkreślił, że kluczowe znaczenie miały niesprzyjające warunki atmosferyczne. Jak zaznaczył, przy lepszej pogodzie możliwe byłoby zneutralizowanie wykrytego obiektu. Informacje o wprowadzonych alertach w państwach regionu potwierdziły również lokalne media.

Ostrzeżenia wydano także na Łotwie, w regionach Bauska, Aizkraukle i Ogre. O godzinie 6:36 czasu polskiego tamtejsze władze zaapelowały do mieszkańców zagrożonych obszarów o natychmiastowe schronienie się w bezpiecznych miejscach. Alarm został odwołany po kilkudziesięciu minutach.

Dron przybył z Polski?

Najwięcej wątpliwości wzbudziły doniesienia na temat kierunku, z którego nadleciał bezzałogowiec. Litewski minister obrony Robertas Kaunas poinformował, że według wstępnych ustaleń obiekt mógł wkroczyć w litewską przestrzeń powietrzną od strony Polski. Radary miały zarejestrować jego przemieszczanie się w kierunku północnym.

Wstępnie ustalono, że obiekt wszedł w przestrzeń powietrzną Litwy z terytorium Polski. Skontaktowałem się już z polskim ministrem obrony i poprosiłem o współpracę w celu wspólnego zbadania tego incydentu – przekazał Kaunas, cytowany przez agencję BNS.

Wypowiedź litewskiego ministra zwróciła uwagę polskich służb na konieczność dokładnego sprawdzenia okoliczności zdarzenia. Kluczowe znaczenie będzie miała weryfikacja danych radarowych, które mogą pomóc ustalić rzeczywistą trasę lotu obiektu.

Możliwe działania Rosji

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło ubolewanie w związku z incydentem w litewskiej przestrzeni powietrznej. Przedstawiciele Ukrainy zasugerowali, że pojawienie się drona mogło być skutkiem zakłóceń wywołanych przez rosyjskie systemy walki elektronicznej.

Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj napisał na platformie X, że bezzałogowiec mógł zmienić kurs w wyniku rosyjskich działań elektronicznych prowadzonych podczas ataków na legalne cele wojskowe na terytorium Rosji.

Do sprawy odniósł się również polski resort obrony. Rzecznik MON Janusz Sejmej poinformował portal Interia, że polskie systemy radarowe nie zarejestrowały przekroczenia granicy polsko-litewskiej przez obiekt odnaleziony na Litwie. Dodał jednocześnie, że Warszawa pozostaje w kontakcie z litewskimi władzami, aby wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

2026-10-19

SJS na podst. Salon24, Interia