Pokazuje to, jak bardzo za tą falą agresji młodzieży stoją jakieś jej głębokie braki emocjonalne i poczucie odtrącenia. Oczywiście wiemy wszyscy, co by było, gdyby kierownik szkoły przytulił 15-latka przed tym, zanim ten zaatakował; to on teraz siedziałby w areszcie. Strach, lęki i obawy sparaliżowały jakieś normalne odruchy ludzkie, które może zapobiegłyby wielu przykrym skutkom, a przynajmniej dawniej tak było.
Pamiętam swoją rozmowę z pewną siostrą zakonną prowadzącą przedszkole, która po pierwszych zakazach zbliżania się dorosłych do dzieci powiedziała mi, że nigdy się do nich nie zastosuje. Przytulanie małych dzieci uznawała za coś, bez czego się ich nie wychowa, zaś nagłaśniane przypadki ich krzywdzenia przez jakichś zboków nie powinny jej zdaniem całkowicie wyeliminować potrzeby przytulania. Naturalnie przytulać należy tylko kogoś, kto tego chce, i wiadomo, że na szczęście dzieci są tu wybredne.
Subskrybuj