W ich mniemaniu łazienka jest „samowolką” budowlaną. Lokator nie rozumie, jak pomieszczenie, które jest w mieszkaniu od 50 lat, stało się nagle samowolą. Zwrócił się do władz dzielnicy z propozycją, że dostosuje łazienkę do norm obowiązujących, ale nie jest gotów obejść się całkiem bez toalety, wanny itp. Odrzucono jego propozycję, utrzymując w mocy nakaz likwidacji łazienki. Zaangażowaliśmy się w sprawę. Negocjacje trwają.
Do Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej zgłasza się coraz więcej osób zagrożonych eksmisją na bruk. Tak jest zawsze w październiku, bo od 1 listopada obowiązuje zakaz wyrzucania ludzi na ulicę. Pani Agnieszka 22 października ma być wraz dziećmi wyrzucona z domu. Odwołała się od wyroku na podstawie faktu, że mecenas był ustanowiony zarówno dla niej, jak i strony, z którą toczyła spór o dom. Wobec tak oczywistego konfliktu interesów sąd apelacyjny wstrzymałby wykonanie wyroku Sądu Rejonowego w Grójcu. Ale sąd w Radomiu jest bezradny, bo nie otrzymuje z sądu w Grójcu dokumentów sprawy. Jeżeli do 22 października sąd pierwszej instancji nie prześle dokumentów wyrok zostanie wykonany mimo wszystko.
We wrześniu działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej zablokowali eksmisję na bruk niepełnosprawnej kobiety. Teraz policja wzywa nas na przesłuchania i kieruje sprawę do sądu. Mamy być ukarani za czyny, których dokonaliśmy ze szlachetnych pobudek. Najprawdopodobniej zapadną wyroki grzywny. Blokujący to osoby niezbyt zamożne, a niezapłacenie grzywny może oznaczać zamianę grzywny na areszt. Obrona słabszych, niepełno sprawnych wymaga odwagi i poświęcenia. Ale oczywiście będziemy się nawzajem wspierać i damy radę. Prawo wprawdzie zabrania zbiórek na grzywny – to przepis ze stanu wojennego! Ale nikt mi nie zabroni pożyczyć znajomemu na życie, żeby przeżył do pierwszego.
W podobnej sytuacji są nasi działacze, którzy pojechali do Poznania bronić przed eksmisją niepełnosprawnej kobiety i jej dziecka. Wynosiło nas z blokady ponad stu policjantów. Tam też będziemy sądzeni za dobre uczynki. W Poznaniu na osiedlu Maltańskim eksmitującym była parafia katolicka, której przedstawiciel do końca zapewniał, że żadnej eksmisji nie będzie.