Martę Garaulet z Uniwersytetu w Murcji zainteresowała historia dwóch pacjentek. Mieszkały razem, stosowały taką samą dietę, a jednak jedna chudła szybciej. Różniła je pora obiadu: pierwsza jadła około godziny 13, druga później, ze względu na zajęcia. Ta obserwacja nie rozstrzygała sprawy, ale podsunęła badaczce temat do dalszej pracy. Garaulet i jej współpracownicy przez 20 tygodni obserwowali 420 dorosłych uczestniczących w programie odchudzania. Osoby jedzące obiad wcześ niej traciły na wadze więcej i szybciej niż te, które siadały do niego później. Z kolei w niewielkim badaniu z udziałem 32 zdrowych kobiet późniejszy obiad wiązał się z gorszą kontrolą poziomu cukru we krwi, mimo takich samych posiłków.
Dlaczego godzina miałaby mieć znaczenie? Jak wyjaśnia Frank Scheer, profesor medycyny i neurobiolog ze szpitala Brigham and Women’s w Bostonie, organizm rano i wieczorem funkcjonuje inaczej. Wewnętrzny zegar reguluje wiele procesów, także związanych z przetwarzaniem jedzenia. Późny posiłek może przypadać na czas, gdy ciało przygotowuje się już do snu. Wpływa również na apetyt. W jednym z przywołanych badań uczestnicy jedzący później odczuwali większy głód i wytwarzali mniej leptyny, hormonu sygnalizującego sytość. Są też obserwacje dotyczące serca. W badaniu obejmującym ponad 100 tysięcy osób we Francji późniejsze śniadania wiązały się z większym ryzykiem chorób układu krążenia. Sama taka zależność nie dowodzi jednak, że przesunięcie posiłku jest przyczyną choroby.
Nie wszyscy żyjemy według tego samego rytmu. Skowronki wcześniej budzą się i wcześniej robią się senne, sowy wolą późniejsze godziny. Znaczenie mają także obowiązki i praca zmianowa. Do tego dochodzi sen: gdy go brakuje, łatwiej o przejadanie się i wybieranie bardziej kalorycznych potraw. O której zatem jeść kolację? Nie ma jednej godziny odpowiedniej dla wszystkich. Opisani w materiale eksperci sugerują, by największy posiłek zjeść wcześniej w ciągu dnia, a kolację co najmniej trzy godziny przed snem.