Nie jest przypadkiem, że za najlepszy film w historii wielu uważa „Ojca chrzestnego”. Nie jest przypadkiem, że właśnie w tym filmie o mafii chyba najwybitniejsze role w życiu zagrali tak wspaniali aktorzy jak Marlon Brando, Robert De Niro i Al Pacino. Tak jak nie jest przypadkiem, że rolą życia była dla Jamesa Gandolfiniego rola Tony’ego Soprano w filmie „Rodzina Soprano”.
Mrok to paradoks filmów o mafii; jest niezwykle fotogeniczny i ma swój urok, wykraczający przecież ponad smak pasty, pizzy, espresso i tiramisu. Nie przypadkiem wielkich filmów o mafii jest tak wiele. „Ojciec chrzestny” i „Dawno temu w Ameryce”, „Chłopcy z ferajny” i „Nietykalni”. A ostatnio „Irlandczyk”. Mafia i gangi są tak barwne i fotogeniczne, że nawet film o oczywistych kretynach, jak „Gang Olsena”, ogląda się świetnie.
Subskrybuj