Tego dnia mieli razem spędzić wieczór. Były piwo, wódka, narkotyki i gry komputerowe. Następnego dnia ojciec znalazł zwłoki Daniela Z. ukryte w workach foliowych pod łóżkiem w sypialni jego lubelskiego mieszkania. Jak później ustalili biegli, zmarł od czterech ciosów nożem w okolice szyi i pod obojczyk. Sąsiedzi zeznawali, że dzień wcześniej wieczorem słyszeli uderzenia, „jakby ktoś rzucał kimś o ścianę”, później były odgłosy kilkuminutowej kłótni, a następnie cisza…
Podejrzenia policjantów były jednoznaczne: zabójstwa mógł dokonać kolega, z którym Daniel Z. przebywał wieczorem w domu. Znaleziono go ukrywającego się w piwnicy jednego z bloków w Chełmie.
Wódka i metedron
Podczas pierwszego przesłuchania Eryk W. przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśniał, że w mieszkaniu pokrzywdzonego pili alkohol.
– Ja piłem tylko piwo, a Daniel wódkę oraz zażywał metedron. Około 22, a może trochę później, zaczął być wobec mnie agresywny. Krzyczał, że „ru… jego babę”, a później powiedział, że „takie zachowanie jest ch… w dupę albo nożyczki…”. Za chwilę zobaczyłem rzeczywiście w jego rękach nożyczki i szedł w moją stronę. Złapałem wówczas za nóż leżący na łóżku i zadałem mu jeden cios. Broniłem się po prostu przed tym atakiem nożyczkami. On jednak dalej na mnie napierał i pchnął mnie na suszarkę do prania. Potknąłem się i pewnie wtedy musiało dojść do zadania kolejnego ciosu. Jeszcze przez jakiś czas się szarpaliśmy z Danielem, aż w końcu wpadliśmy do sypialni i upadliśmy. Daniel leżał na podłodze, a ja na nim.
J
Subskrybuj