R E K L A M A
R E K L A M A

Według Mroziewicza. Rozważania o wojnie i pokoju

Gdyby nie było wojen, pokoju nie trzeba by było definiować, gdyż jest opisywany w encyklopediach negatywnie – jako przeciwieństwo konfliktu zbrojnego. Jest zarówno procesem, jak i żądaniem. Nie ma takiej wojny w historii, która toczyłaby się o nic. Bywały natomiast wojny, a raczej wojenki, takie jak między plemionami pasztuńskimi, prowadzone w ramach organizacji wolnego czasu.

Fot. Pixabay

Wojna jest semantycznie potężniejsza niż pokój. Słychać to w porzekadle łacińskim: si vis pacem – para bellum (jeśli chcesz pokoju, szykuj wojnę). Zanim łacina stała się językiem części ówczesnego świata kultury, znano już niejedną wojnę i niejedną opisano. „Mahabharata” to opis wojny, wielkiej wojny Bharatów, czyli Indusów. Kautilja (Chanakia), wielki teoretyk i praktyk polityki indyjskiej owego czasu, w swym dziele „Arthaśastra” (sztuka takiego władania, aby rządzeni byli zadowoleni) pisze o ochronie przed przemocą, ale nie poświęca ani słowa pokojowi.

Pokój to okres między dwiema wojnami. Czy zatem wojna to okres między dwoma pokojami? Nikt nie odważył się tak powiedzieć. Carl von Clausevitz uważał, że wojna to akt przemocy zbrojnej, który ma zmusić przeciwnika do postępowania zgodnie z żądaniami atakującego.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-09-02

Krzysztof Mroziewicz