– Wydawało się, że wysokie poparcie dla Korony Grzegorza Brauna szybko przeminie, że to ugrupowanie sezonowe. Tymczasem w kolejnych sondażach uzyskuje od 8 do prawie 12 proc.
– Moim zdaniem głównym powodem sukcesu Brauna jest kwestia ukraińska. Tu bardzo rozjechała się świadomość obywateli i polityków. Nawet Konfederacja, która o stosunkach polsko-ukraińskich mówiła innym językiem niż PiS czy Koalicja Obywatelska, postanowiła zbliżyć się do establishmentu i zaczęła wypowiadać się bardziej oględnie. I w tę próżnię, która się cały czas poszerza, wszedł Grzegorz Braun. Tego można było się spodziewać, gdyż Ukraina w sposób bezwzględny realizuje swoje interesy. W Polsce od czasów prezydentury Juszczenki nie dostrzegano tego, że Kijów afirmuje najciemniejsze karty historii ukraińskiego nacjonalizmu: ludobójstwa, kolaboracji z nazizmem. I nie dotyczy to jakichś marginalnych skrajnych sił z zachodniej Ukrainy, ale jest stałym elementem obecnej polityki państwa ukraińskiego i większości lokalnych samorządów.
– Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy oświadczył, że 100 prokuratorów ściga przestępstwa z nienawiści motywowanych uprzedzeniami narodowościowymi. Wskazał na potrzebę systemowej ochrony Ukraińców w naszym kraju. To prezent dla Brauna. Działania ministra najlepiej oddaje słynne powiedzenie: „I śmieszno, i straszno”.
– Oczywiście każde demokratyczne państwo prawne powinno walczyć z przejawami ksenofobii i agresji na tle narodowościowym. Natomiast słowa, że nikt nie zniszczy naszej przyjaźni, zwłaszcza starszemu pokoleniu mogą się kojarzyć nienajlepiej. Co to za przyjaźń, którą trzeba chronić przepisami Kodeksu karnego? Pomijam już to, że między państwami nie ma przyjaźni – są tylko interesy. Tak więc słowa ministra to polityczny samobój.
Subskrybuj