R E K L A M A
R E K L A M A

Francuskie bistro od kuchni. Ryby, owoce morza i smaki Atlantyku

Samo słowo „bistro” bywa mylnie wywodzone od rosyjskiego bystrieje – szybko. Tak mówi legenda. Ponoć rosyjscy oficerowie dowodzący kozakami, którzy po klęsce Napoleona pod Waterloo stacjonowali na Polach Elizejskich, wycinali rosnące tam drzewa, by mieć opał, a jednocześnie mieli zakaz picia alkoholu w paryskich barach. Omijali go w ten sposób, że wpadali do lokalu, krzycząc od progu: „szybko, szybko”, wychylali kilka stopek wódki i natychmiast wychodzili. Tak mówi znana anegdota. Prawda wygląda jednak inaczej. 

Do kawy najlepszy jest kamok, czyli likier... kawowy /Fot. Pexels

Słowo „bistro” pochodzi z wulkanicznej Owernii, która leży w środkowej części Francji. Latem można tam urządzać urocze piesze wycieczki, a zimą jeździć na nartach. W lokalnym dialekcie „bistro” oznaczało pomieszczenie przedzielone ścianą: po jednej stronie znajdował się skład węgla, po drugiej bar. Ludzie przychodzący po opał zostawiali w pierwszej części wiadra z węglem i szli na dwa kieliszki calvadosu do baru. Jedno i drugie należało do tego samego właściciela, a pracowali tam członkowie jego rodziny – często trzy pokolenia. Jeden z ostatnich takich lokali, w których węgla już nie sprzedawano, bo w Paryżu nim nie palono, ale calvados był przedni, znajdował się u podnóża Montmartre’u, po jego wschodniej stronie. Słowo „bistro” trafiło do powszechnego języka i jest dziś popularne nie tylko w Owernii, lecz w całym kraju – od południa, poprzez Paryż, aż na północ. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-09-03

Marek Brzeziński