R E K L A M A
R E K L A M A

„Mielone biało-czerwone z lat 90.”. Co dziś powiedziałby Jerzy Giedroyc?

Pod takim tytułem ukazała się bibliofilska książka profesora Wiesława Gołucha z wrocławskiej ASP, prezentująca jego rysunki z lat 1994 – 1999. Pełniły one swoją rolę na łamach czasopisma „Prasa Polska” – czytam we wstępie. Po dwudziestu latach, przy okazji jednej z konferencji Instytutu Dziennikarstwa UWr, autor, sięgając po nie ponownie, zauważył ich niepokojącą aktualność. Zareagował emocjonalnie.

Też tak zareagowałem, bo Prasę Polską redagowałem i wydawałem tu, w Paryżu, przy nieocenionym wsparciu Jerzego Giedroycia, który pismo promował swoim autorytetem. A że mamy Rok Giedroycia, to wespół z prof. W.G. choć kropelkę nostalgii ronię za tamtą/tą biało-czerwoną.

Kluczowym aspektem tych dziełek bywa rozdarcie – napisał prof. Leszek Pułka z UWr. – desperacka próba złamania bieli i czerwieni – obraz swoistego skurczu naszych ciał, które próbują ogarnąć rozłażącą się w palcach narodową całość. Bezradność i bezcelowość pływania w kółko, kiedy jesteśmy celem agresywnej polityki, a nie widać sposobu wybicia się na wolność i indywidualność. Jakoś najczęściej Syzyfowe to wysiłki. Jakieś demitologizacje pod słońcem o dwu barwach – dla każdego świecące osobno. Jeden naród, dwie doszczętnie podzielone wyobraźnie – podpowiada rysownik.

A co by podpowiedział Jerzy Giedroyc? – Obawiam się, że biedny Jerzy przewraca się w grobie – powiedział w wywiadzie dla Paryskiego n-c-d brat Redaktora paryskiej „Kultury”, Henryk Giedroyc („Angora” nr 30/2006). Wtedy również był Rok Giedroycia. Czy coś się zmieniło?

 

2026-08-22

Leszek Turkiewicz