Przez lata adepci zawodu dziennikarskiego czerpać będą ze skarbnicy wiedzy Andrzeja Morozowskiego. Teatrolog z wykształcenia, do dziennikarstwa trafił z wyboru. U Andrzeja Wojciechowskiego, twórcy i prezesa Radia ZET, przez wiele lat uczył się operowania słowem i mikrofonem. A kiedy powstawała stacja TVN24, zdecydował się na podróż w nieznane telewizyjne rewiry. Jako sprawozdawca polityczny uważał, że polityka jest wszędzie, spotykał ją nie tylko w Sejmie, ale także na ulicy. Taki stosunek do polityki ułatwił mu ustanowić wzorzec reporterski w relacjonowaniu wydarzeń sejmowych. Zawsze elegancki, rzeczowy w rozmowie, żadnej nachalności, szanowany przez polityków. Reporterem pozostał do końca. Niejeden raz w autorskim programie „Tak jest” pokazywał reporterski pazur, z charakterystycznym uśmiechem.
Nie chomikował doświadczeń, chętnie dzielił się wiedzą z młodszymi kolegami, nie tylko z TVN24. Dziś wspominają Andrzeja jak nauczyciela i mentora dziennikarstwa. Anita Werner do wspomnień dodała coś, co charakteryzowało Andrzeja w sposób szczególny – był ciepłym człowiekiem, znakomitym kolegą. Za swoje dziennikarstwo zdobył wiele znaczących nagród, a mimo to na co dzień nie zachowywał się jak celebryta. Ksiądz Kazimierz Sowa stwierdził: „On dawał ludziom prawo do przedstawiania swoich racji, dla dziennikarza politycznego to jest bardzo ważna cecha, pozwala budować relację”.
Dziennikarska rodzina TVN24 pożegnała Andrzeja wyrazami smutku, ale także wzruszającymi, pełnymi ciepła i przyjaźni wspomnieniami. – Wszystko, co robimy dzisiaj o politykach (…), to wszystko ustawił w jakiejś mierze właśnie swoją wrażliwością dziennikarską Andrzej Morozowski i takim Go będziemy pamiętać wszyscy – wspomina Michał Samul, redaktor naczelny TVN24.