Samochód, dom, telefon, markowa torebka mówią o właścicielu więcej niż jego życiorys. Jednak taki sposób myślenia nie towarzyszył ludziom od zawsze. Przez większą część historii status rodził się z pochodzenia, zasług, odwagi albo pełnionej funkcji, majątek zaś był jedynie ich efektem. W Republice Rzymskiej człowiek najpierw zdobywał autorytet, a dopiero później mógł liczyć na bogactwo. Ważniejszy od stanu posiadania był mos maiorum – obyczaj przodków, służba państwu, gotowość do poświęceń. Ziemia i pieniądze miały przede wszystkim gwarantować, że urzędnik pozostanie niezależny od pokus i będzie działał dla dobra wspólnego. Samo posiadanie nie dawało jeszcze prestiżu.
W średniowieczu najwyżej ceniono ubóstwo, pokorę i ascezę, przynajmniej w teorii. Dobra doczesne miały niewielkie znaczenie wobec obietnicy życia wiecznego. Oczywiście rzeczywistość bywała mniej idealna – klasztory i dwory gromadziły ogromne majątki. Ale oficjalnym wzorcem pozostawała skromność. Renesans i barok ponownie odkryły piękno przedmiotów, choć nadal traktowano je inaczej niż dziś. Możni zamawiali obrazy u Tycjana czy Rubensa, fundowali kościoły, ołtarze i miejskie pałace. Bogactwo miało pozostawić ślad we wspólnej przestrzeni. Dzieła sztuki oglądali mieszkańcy miast i pielgrzymi, a nie wyłącznie ich właściciel w swoim prywatnym salonie.
Zwrot nastąpił w XVIII wieku w Anglii. Rewolucja przemysłowa stworzyła zamożną klasę średnią – ludzi, którzy dorobili się pieniędzy, lecz nie mogli pochwalić się szlacheckim rodowodem. Potrzebowali więc nowego języka sukcesu. Stały się nim przedmioty. Doskonale zrozumiał to ceramik Josiah Wedgwood. W 1759 roku podarował porcelanę królowej Charlotcie, a później reklamował swoje wyroby jako „Ceramikę Jej Królewskiej Mości”. Klienci kupowali poczucie, że piją herbatę tak jak monarchini.
Z czasem wyścig do posiadania nabrał rozpędu. Arystokraci podróżowali z ogromnymi kuframi Louis Vuitton i Goyard, będącymi właściwie przenośnymi garderobami. Przebierali się kilka razy dziennie, bo pokazanie się w tym samym stroju mogło wywołać plotki o finansowych kłopotach. Od tego czasu rzeczy przestały służyć jedynie wygodzie. Stały się dowodem sukcesu i przepustką do wymarzonego świata.