Właśnie wchodzimy w być może ostatni polityczny sezon dwóch gigantów polskiej polityki – Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, więc przez najbliższy rok będziemy oglądać polityczny Last Dance po polsku.
Wszyscy jednoznacznie i dość autorytatywnie wypowiadają się o sytuacji na linii Jarosław Kaczyński – Mateusz Morawiecki, jakby nie mieli żadnych wątpliwości co, dlaczego, jak oraz co będzie na końcu. Ja nie wiem, czy spór jest prawdziwy czy sztucznie wykreowany, czy w finale będziemy mieli rozpad PiS, czy też skłóceni padną sobie w ramiona i stworzą razem koalicję i rząd. Ja tego wszystkiego nie wiem, ale czerpiąc z mądrości Ewangelii według św. Mateusza (nie tego), mogę powiedzieć tylko „po owocach ich poznacie”, owoce zaś pojawią się pewnie za rok.
Polski Last Dance będzie zapewne miał swoją prawdziwą dramaturgię. Dla Kaczyńskiego najbliższe wybory będą zapewne ostatnią szansą na powrót do władzy i realizację jego politycznego projektu. Dla Tuska będą okazją do konsolidacji władzy, sformatowania Polski na następną dekadę lub dwie, a może i pomyślenia o swej politycznej personalnej sukcesji, do czego głowy nie miał nigdy.
Subskrybuj