Casting z korytarza
Nel jest Warszawianką. Aktorką wcale nie zamierzała zostać, wszystko zaczęło się trochę przypadkiem. Początkowo myślała o medycynie, zdawała do klasy biologiczno-chemicznej, ale się nie udało, wyjechała więc na wakacje, a kiedy wróciła, rekrutacja do szkół była już zakończona. – I nigdzie nie złożyłam papierów – wspomina. Na jednej z imprez usłyszała o liceum filmowym. Pojechała tam i miała sporo szczęścia – w drzwiach spotkała dyrektora i choć nabór dawno się skończył, zaprosił ją na rozmowę kwalifikacyjną, a jednym z zadań było odegranie jakiejś scenki. – Zagrałam dziewczynę, która dowiaduje się, że ma raka. I tak się zaczęło, a lekarza zagrała moja mama. Szkołę wspomina bardzo dobrze. Fotografia, historia i analiza filmu pomagały poszerzać jej perspektywę. Założyła nawet szkolną gazetkę i wtedy po raz pierwszy pomyślała, że może zostanie dziennikarką. Ale los miał dla niej inny scenariusz.
Subskrybuj