Obligatoryjne wpłaty
W kwietniu tego roku Jarosław Kaczyński ponownie zwrócił się do sympatyków PiS z apelem o regularne wpłacanie pieniędzy na konto partii. Prezes ugrupowania przekonywał wówczas, że decyzje władz dotyczące wstrzymania wypłaty 46 mln zł subwencji doprowadziły partię do trudnej sytuacji finansowej. Środki zostały zablokowane w związku z nieprawidłowościami, które Państwowa Komisja Wyborcza i Ministerstwo Finansów stwierdziły w rozliczeniu kampanii wyborczej z 2023 r.
Od września 2024 roku parlamentarzyści PiS mieli regularnie przekazywać na rzecz partii co najmniej 1 tys. zł miesięcznie, natomiast europosłów obowiązywała minimalna wpłata w wysokości 5 tys. zł. Jak jednak wynika z wcześniejszych wypowiedzi skarbnika ugrupowania Henryka Kowalczyka, część polityków nie realizuje tych zobowiązań i nie przekazuje wymaganych kwot.
„Fakt” oraz „Super Express” dotarły do informacji dotyczących części polityków PiS, którzy nie wywiązują się z obowiązku regularnego przekazywania środków na rzecz ugrupowania.
Kto nie płaci? Padły konkretne nazwiska
Zgodnie z upublicznionym wykazem wpłat na rzecz PiS, który obejmuje okres od sierpnia 2024 roku do czerwca 2026 roku, wśród wymienionych osób znalazło się sześciu polityków kojarzonych ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego. Z dokumentu wynika, że nie wszyscy przekazali partii kwoty odpowiadające oczekiwanym wpłatom.
Michał Dworczyk, zgodnie z zestawieniem, powinien wpłacić łącznie 115 tys. zł, jednak faktycznie przekazał 18 tys. zł. W przypadku Waldemara Budy również wskazano 115 tys. zł jako wysokość wymaganych wpłat, podczas gdy suma jego darowizn wyniosła 30 tys. zł. Piotr Müller miał natomiast wpłacić 115 tys. zł, ale na partyjne konto trafiło od niego łącznie 56,5 tys. zł.
Na liście znalazły się także Mirosława Stachowiak-Różecka, Krzysztof Kubów oraz Olga Semeniuk-Patkowska. Pierwsza z wymienionych miała przekazać 23 tys. zł, lecz według dokumentu wpłaciła 3 tys. zł. Kubów przekazał 21 tys. zł z oczekiwanych 23 tys. zł. Z kolei Olga Semeniuk-Patkowska, przy wymaganej kwocie 23 tys. zł, nie miała dokonać żadnej wpłaty.
Ultimatum niebawem się skończy
Ujawnienie informacji z Nowogrodzkiej nastąpiło w momencie szczególnego nasilenia konfliktu między frakcjami w PiS. Spór osiąga punkt kulminacyjny w związku z ultimatum postawionym przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes partii wyznaczył parlamentarzystom oraz europosłom termin do 23 lipca na złożenie oświadczeń potwierdzających, że nie angażują się w działalność żadnych wewnętrznych ugrupowań politycznych funkcjonujących w ramach partii.
Decyzja ta jest postrzegana jako uderzenie przede wszystkim w środowisko Mateusza Morawieckiego, który nadal planuje rozwijać stowarzyszenie Rozwój Plus. Były premier, wspierany dotychczas przez około 45 parlamentarzystów, nie zamierza wycofywać się ze swoich zamierzeń. Na Nowogrodzką wzywani są kolejni politycy, którzy nie przedstawili jeszcze wymaganych deklaracji. Jeden ze zwolenników Morawieckiego przekazał, że prowadzone są rozmowy, a po stronie jego środowiska uczestniczą w nich Paweł Jabłoński i Szymon Szynkowski vel Sęk.
Nie można wykluczyć, że 22 lub 23 lipca dojdzie do bezpośredniego spotkania Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim, które mogłoby stać się próbą zażegnania konfliktu. Rafał Bochenek ostrzegał natomiast, że osoby, które nie złożą wymaganych oświadczeń w wyznaczonym terminie, powinny liczyć się z automatycznym usunięciem z szeregów PiS.