Kiedyś z wakacjami było prościej. Jechało się nad Bałtyk, oblewało się hektolitrami olejku do opalania i smażyło się jak na grillu aż do punktu, w którym nie na miejscu było zadawane przez złośliwych znajomych pytanie: „Jaką mieliście pogodę”, bo człowiek już wyglądał jak skwarek. Tak zwana transformacja ustrojowa sens tego pytania unicestwiła bez użycia żadnych olejków. Zostało unicestwione przez rozmaitość słonecznych, jak to się teraz mówi, destynacji, od Egiptu po Turcję, od Tunezji po Majorkę i Teneryfę oraz dziesiątki innych miejsc, bo jeździmy teraz wszędzie i polski wszędzie rozbrzmiewa. We wszystkich tych miejscach „pogoda” jest zawsze.
Subskrybuj