– Sprawował pan najwyższe urzędy. Teraz zapowiedział ubieganie się o stanowisko prezydenta Krakowa. Po co to panu?
– Tu skończyłem studia, mieszkam od lat, żyję problemami tego miasta. I jak pan zauważył, mam duże doświadczenie w kierowaniu różnymi ważnymi instytucjami. Nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej i uważam, że najwyższy czas odpolitycznić samorząd i wyplenić „kolesiostwo”, które zarządza tym miastem od dekad. Chciałbym, żeby mieszkańcy mieli rzeczywisty wpływ na to, co dzieje się w Krakowie, na podejmowane przez władze samorządowe decyzje i ja to mogę zagwarantować. Znam się na konstruowaniu budżetu państwa, więc z budżetem Krakowa też sobie poradzę, a sytuacja miasta jest bardzo zła, gdyż dług przekracza 8 miliardów i niedługo dojdzie do 9 przy dochodach 10,2 miliarda, co jest absolutnym skandalem.
– To więcej niż dług Warszawy, która jest ponad dwa razy większa.
– Przypomnę, że w czasach sprawowania stanowiska szefa Krajowej Administracji Skarbowej byłem autorem reformy polegającej na uszczelnieniu dochodów budżetowych, która budżetowi państwa przyniosła ponad 300 miliardów złotych dodatkowych pieniędzy, co w dużej mierze pozwoliło Prawu i Sprawiedliwości wygrać wybory w 2019 r.
Subskrybuj