Do zdarzenia doszło 3 maja 2024 r. na podwórku przed domem małżeństwa Ch. Zaraz po tym, jak udało się ugasić płonącą kobietę, wezwano pogotowie ratunkowe. Ratownicy po przybyciu na miejsce zdecydowali się wezwać również policję.
– Na pierwszy rzut oka pani miała obrażenia 2 i 3 stopnia. Dopytywaliśmy, jak do tego doszło – mówił przed sądem Jarosław R., ratownik medyczny.
Świadek zapamiętał zdanie, które miał powiedzieć wówczas oskarżony: „Wie pan, jak to jest, gdy nie układa się w życiu rodzinnym”.
– Natomiast pani powiedziała, że to mąż ją oblał i podpalił – kontynuował świadek. – Jak on to usłyszał, zerwał się i chciał uciec. Z zachowania pana wynikało, że był pod wpływem alkoholu, ona też przyznała się, że wypiła drinka.
Subskrybuj