R E K L A M A
R E K L A M A

Dziennikarz aresztowany. Kara za zadawanie niewygodnych pytań?

Na polecenie Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zatrzymany został dziennikarz Leszek Kraskowski. Trzy dni później miejscowy Sąd Rejonowy wydał wyrok o nakazie aresztowania go na trzy miesiące. Jak poinformowała prokuratura, a donoszą media, dziennikarz miał wysłać do komendanta policji w podwarszawskim Piasecznie mail z groźbami karalnymi. Ponadto w czasie przeszukania w mieszkaniu i samochodzie dziennikarza znaleziono pistolet gazowy i 54 sztuki amunicji. To jak dotychczas jedyne ujawnione zarzuty.

Fot. Tomasz Wilczkiewicz

Według mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego komentującego w radiu Wnet sprawę zatrzymania dziennikarza zarzuty te pozbawione są dowodów, a więc również podstawy do zastosowania tak dotkliwej kary. Jeśli się nie mylę, to pistolet gazowy wraz z amunicją można nabyć w sklepie bez zezwolenia. Czy posiadanie takiej broni może być powodem do aresztowania na trzy miesiące? Sprawa wywołuje ogromne emocje, ponieważ Leszek Kraskowski to dziennikarz śledczy, autor tekstów uderzających m.in. w Romana Giertycha oraz badających kulisy afery Polnordu i nieprawidłowości w Naczelnej Izbie Kontroli.

W ostatnim czasie Leszek Kraskowski był osobą znaną szerzej jedynie w kręgach internetowych oraz przez tych, których tam atakował. Obecnie stał się osobą publiczną, a w necie roi się od wpisów i wypowiedzi na jego temat. Ci, co go dobrze znają, twierdzą, że „czasem trudno zrozumieć aktywność Leszka, ale to, co zrobiła z nim władza, też jest nie do pojęcia”. Liczne osoby przyłączają się z kolei do apelu red. Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”, który według nie tylko mojej opinii jest znanym dziennikarzem i człowiekiem instytucją. Wystosował list otwarty do ministra sprawiedliwości, oferując osobiste poręczenie za Leszka Kraskowskiego. W obronie aresztowanego dziennikarza występują koledzy po fachu różnych opcji, z prawa i z lewa. Cezary Gmyz zapowiedział, że będzie bronił prawa do obrony, mimo że Kraskowski pod jego adresem wypisywał rzeczy obrzydliwe.

Stanowiska w obronie aresztowanego dziennikarza wyraziły również stowarzyszenia dziennikarskie. Komentatorzy wprost pytają, czy prokuratura nie stała się narzędziem politycznej zemsty. Z relacji obrońców i doniesień medialnych dowiadujemy się, że zatrzymanie i przeszukanie domu oraz samochodu dziennikarza przeprowadzono bez obecności adwokata. Metoda czy przypadek? Ponad wszelką wątpliwość nie powinno się to zdarzyć. Pozbawienie możliwości dostępu obrońców do zatrzymanego, co podobno miało miejsce, jest praktyką niedopuszczalną.

W tym kontekście nie budzi zdziwienia to, że sprawą zainteresował się rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek: „Mając na uwadze fakt, że aresztowany został dziennikarz śledczy, RPO apeluje do właściwych organów prokuratury o przedstawienie opinii publicznej podstaw prawnych i faktycznych, które zostały uznane za uzasadniające wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania”. Zwrócił się również o podanie „przyczyn, dla których nie uznano za wystarczające zastosowanie innego typu środków zapobiegawczych”.

Na inny, a bardzo ważny aspekt zatrzymania zwrócił uwagę prezes Press Club Polska Marcin Lewicki: „Czy podczas zatrzymania i związanych z nim czynności procesowych uszanowano tajemnicę dziennikarską?”. My, dziennikarze, wiemy doskonale, że tajemnica dziennikarska podlega ochronie prawnej, a jej bezpodstawne ujawnienie jest karalne. Wątpliwości w sprawie zatrzymania Kraskowskiego jest znacznie więcej. Daleki jestem od ferowania ocen, ale zastanawia rzekome zagrożenie, jakie dziennikarz miał stwarzać dla lokalnego szefa policji. „Czy naprawdę policja nie ma innych środków, żeby zabezpieczyć tego biednego komendanta policji?” – pytał ironicznie mecenas Krzysztof Wąsowski.

I trudno z mecenasem się nie zgodzić. 

2026-06-16

Andrzej Maślankiewicz