Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów prowadzi obecnie dwa śledztwa związane z obraźliwymi treściami publikowanymi pod adresem córki prezydenta, Karola Nawrockiego. Postępowania dotyczą wpisów i materiałów, które pojawiły się w Internecie po ubiegłorocznym wieczorze wyborczym, podczas którego prezydentowi towarzyszyła rodzina, w tym jego córka Kasia.
Siedmioletnia dziewczynka zwróciła wówczas uwagę widzów swoją spontanicznością. Reagowała emocjonalnie na wydarzenia wokół niej, przesyłała gesty sympatii do zgromadzonych i tańczyła. Choć wielu odbiorców odebrało jej zachowanie pozytywnie, część użytkowników mediów społecznościowych zamieściła pod jej adresem obraźliwe komentarze.
Wolność słowa według USA
Śledczy analizują obecnie około 30 tysięcy wpisów. Znaczna część materiałów pochodzi ze zgłoszeń przekazanych przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka. W wielu przypadkach do prokuratury trafiały jednak jedynie zrzuty ekranu lub wydruki wpisów, a nie bezpośrednie linki, co utrudnia identyfikację autorów. Dodatkowo nie wszystkie negatywne komentarze spełniają przesłanki przestępstwa, takiego jak znieważenie czy kierowanie gróźb.
W ramach jednego ze śledztw prokuratura zwróciła się do władz Stanów Zjednoczonych o pomoc prawną w ustaleniu właścicieli kont na platformach społecznościowych, takich jak Facebook i Instagram. Uzyskanie takich danych może być jednak utrudnione ze względu na amerykańskie przepisy dotyczące wolności słowa. W praktyce amerykańskie instytucje często odmawiają przekazywania informacji w sprawach, które nie dotyczą bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa lub terroryzmu.
Nawoływanie do popełnienia zbrodni
Drugie postępowanie, dotyczące materiału opublikowanego w serwisie TikTok, zostało zawieszone. W tej sprawie śledczy wystąpili o międzynarodową pomoc prawną do Chin. Z ustaleń wynika, że materiał może mieć związek z publicznym nawoływaniem do popełnienia zbrodni.
Część zgłoszeń zakończyła się odmową wszczęcia postępowania. Niektóre z tych decyzji zostały podtrzymane przez sądy, natomiast w innych przypadkach sądy nakazywały prokuraturze przeprowadzenie dodatkowych czynności, między innymi przesłuchanie osób składających zawiadomienia.
Jak poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów. Zaznaczył jednak, że dotychczasowe ustalenia wskazują, iż część autorów analizowanych wpisów może w przyszłości ponieść odpowiedzialność karną.