R E K L A M A
R E K L A M A

Mroczna tajemnica lasu. 14-latek zamordował rówieśniczkę

3 marca ubiegłego roku po szkole pojechała z rodzicami do miasteczka. To był dla niej ważny dzień: rodzice obiecali jej założyć pierwsze własne konto i wyrobić do niego kartę – 13-letnia Wiktoria wreszcie mogła sama płacić za swoje zakupy. Prosto z banku poszli razem do Chińczyka, gdzie Wika kupiła sobie kolczyki.

Rys. Mirosław Stankiewicz

Kiedy wrócili do domu na wieś, szukała w sieci, co może kupić nazajutrz w galerii handlowej, mieli tam pojechać znów całą rodziną. – Idę na wioskę – powiedziała do taty późnym popołudniem. – Jak wrócę, powiem ci, co wybrałam na zakupy.

Po kilku godzinach, kiedy Wiktoria nie wracała, rodzice zaczęli się martwić. Wieś Linie koło wielkopolskiego Lwówka to kilkadziesiąt domów wzdłuż bez mała jednej ulicy, co tu robić godzinami? – Zaalarmowaliśmy wieś, pojechaliśmy na policję – relacjonuje Katarzyna Boniecka, mama Wiktorii. – Pół wioski chodziło po okolicy, w tym po lesie nad jeziorem, który zaczyna się tuż za domostwami. Po kilku godzinach, już koło północy, zadzwonili do nas znajomi, że ją znaleźli. Policjanci nie dali mi podejść do Wiki, powiedzieli tylko, że się powiesiła. Pamiętam, że krzyknęłam na cały głos, że to nieprawda, że to muszą być oni: rodzina Sokorskich! Oni za tym stoją! Potem już nic nie pamiętam! – choć minął ponad rok od tragedii, pani Kasia kolejny raz podczas naszej rozmowy wybucha płaczem.

Rok obok nich

Jacek, sąsiad Bonieckich, brał udział w poszukiwaniach i był jednym z tych, którzy znaleźli ciało. – Tam od początku nic nie pasowało – opowiada. – Wika nie wisiała, tylko leżała na ziemi paręnaście metrów koło leśnego duktu. Pętla wokół jej szyi była owinięta bardzo luźno, na szyi miała tylko w jednym miejscu zaczerwienienie, a z drugiej strony linka była przyczepiona do bardzo cienkiej brzózki. Ale na miejsce przyjechała pani prokurator i powiedziała, że to samobójstwo. Wszyscy pokręciliśmy głową z niedowierzaniem. Pani Katarzyna Boniecka: – Sokorscy mają dwóch synów. Zaczęły do nas dochodzić słuchy, że Wika spotkała się z młodszym z nich – Olkiem – w lasku, ale ich matka kategorycznie zaprzeczyła; twierdziła, że „obaj w ogóle z domu nie wychodzili”. Andrzej Borowiak, rzecznik poznańskiej policji: – W rozmowach z mieszkańcami było pełno nieścisłości, a dziewczynka nie miała żadnego powodu, by odbierać sobie życie i już po paru dniach mieliśmy wątpliwości co do przebiegu tego zdarzenia. – Wkrótce doszły wnioski z sekcji zwłok, które były niejednoznaczne – dodaje Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – To dało nam poczucie, że trzeba dalej prowadzić śledztwo.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-23

Tomasz Patora