13 kwietnia Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Karol Nawrocki skorzystał z prawa łaski wobec Weroniki K. Jak przekazano, decyzja była motywowana m.in. incydentalnym charakterem czynu oraz ustabilizowaną sytuacją życiową kobiety. Wskazano również na sytuację rodzinną kobiety – sprawowanie przez nią opieki nad trójką małoletnich dzieci, w tym jednego z niepełnosprawnością, zasady sprawiedliwości i racjonalności represji karnej, jak również względy społeczne.
Kancelaria nie podważała przy tym prawomocnego wyroku, w którym kobieta została skazana za zniesławienie ginekologa z Gdańska, Piotra A. Sprawa dotyczyła wpisów, w których Weronika K. opisywała przebieg wizyty lekarskiej. Jak opowiadała w „Super Expressie”, po badaniu USG i zleceniu testu PAPP-A lekarz miał zaproponować jej aborcję oraz obraźliwie wypowiadać się na temat stanu zdrowia jej dziecka.
Brak oparcia w dowodach
Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim uznał, że zarzuty nie znajdują oparcia w dowodach, wskazując m.in., że kobieta była u lekarza tylko raz, a jego relacja nie potwierdza przedstawionej przez nią wersji wydarzeń. W konsekwencji Weronika K. została skazana na karę ograniczenia wolności, prace społeczne, obowiązek przeprosin oraz pokrycie kosztów procesu.
Ponadto sama oskarżona zaprzeczyła w swoich wyjaśnieniach, że dostała od pokrzywdzonego adres kliniki aborcyjnej, mimo że tak napisała we wpisie na portalu – napisano uzasadnieniu wyroku.
Skazany za nielegalne aborcje
Sprawa wywołała szeroki rezonans w części mediów i środowisk prawicowych, które przedstawiały kobietę jako osobę skrzywdzoną i niesłusznie skazaną, podczas gdy lekarz złożył prywatny akt oskarżenia.
Sam Piotr A. w przeszłości został prawomocnie skazany za nielegalne wykonywanie aborcji, jednak – jak zaznaczył w rozmowie z Rzeczpospolitą – po odbyciu kary działa już wyłącznie w granicach prawa.
Ja za swoje błędy zapłaciłem. Kiedy za moimi plecami zatrzasnęły się pewne wielkie żelazne drzwi, to powiedziałem sobie, że ryzyko mogę podejmować – każde, ale zgodne z prawem. Tego się trzymam i nie pozwolę pluć sobie w twarz – powiedział lekarz.