R E K L A M A
R E K L A M A

Lenz ujawnia dokumenty z zabiegu. Dyrektor szpitala podważa ich autentyczność

Sprawa operacji syna senatora Tomasza Lenza stała się źródłem poważnych napięć politycznych. Sam Lenz ujawnił dokumentację medyczną i zapowiedział skierowanie sprawy do prokuratury. Z kolei kierownictwo szpitala w Aleksandrowie Kujawskim utrzymuje, że przedstawione dokumenty nie pochodzą z ich placówki. Co więcej, powodem, dla którego syn senatora został przyjęty do szpitala, był wrastający paznokieć.

Fot. YouTube

Przyjęty poza kolejnością

We wtorek Wirtualna Polska poinformowała, że członek rodziny senatora Koalicji Obywatelskiej Tomasza Lenza miał zostać poddany operacji bez oczekiwania w kolejce i bez wymaganej dokumentacji. W kolejnych publikacjach doprecyzowano, że chodzi o syna polityka.

Do sytuacji miało dojść 15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim, gdzie obecnie prowadzona jest kontrola NFZ, a Rzecznik Praw Pacjenta zwrócił się do dyrekcji placówki o wyjaśnienia.

Tomasz Lenz nie zgadza się z zarzutami i utrzymuje, że zabieg przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi procedurami medycznymi. Wsparcie okazali mu również inni politycy Koalicji Obywatelskiej. Senator Tomasz Grodzki przekonywał w rozmowie na Kanale Zero, że w momencie wizyty polityka z synem izba przyjęć była pusta.

Nieprawdziwa dokumentacja?

Tomasz Lenz wraz z żoną opublikował nagranie, w którym prezentuje dokumentację medyczną dotyczącą operacji ich 13-letniego syna. Zapewnia, że materiały zostały mu przekazane bezpośrednio przez szpital. Wszystko przez fakt, iż – jak wskazano w publikacjach Wirtualnej Polski – syn Lenza został przyjęty bez wymaganych dokumentów.

Senator utrzymuje, że dokumentacja medyczna znajduje się także w posiadaniu kontrolerów Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Izby Lekarskiej w Toruniu. Jednocześnie oskarża dyrektora szpitala o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat jej rzekomego braku.

Odmienne stanowisko prezentuje dyrektor placówki Mariusz Trojanowski. W rozmowie z Gazetą Wyborczą stwierdza on, że przedstawione przez senatora dokumenty nie pochodzą z ich szpitala. Dodaje również, że w placówce nie praktykuje się wypisywania pacjentów w niedzielę, co podważa wersję wydarzeń przedstawioną przez polityka. Mariusz Trojanowski podtrzymuje swoje stanowisko i nie zamierza wycofywać się z wcześniejszych wypowiedzi. Jak zaznacza, każdy ma prawo skierować sprawę do prokuratury, ale jego zdaniem nie powinno się tego robić bez odpowiednich podstaw. Zasugerował także, że składanie zawiadomień o podejrzeniu przestępstwa bez uzasadnienia może samo w sobie rodzić konsekwencje prawne.

Grodzki broni partyjnego kolegi

Senator Tomasz Grodzki w rozmowie z Kanałem Zero opisał sytuację jako zdarzenie mające miejsce w niewielkim szpitalu w niedzielę, kiedy panował spokój i nie było pacjentów oczekujących na przyjęcie. Podkreślił, że dziecko wymagało pilnej interwencji chirurgicznej, a według informacji, które otrzymał od współpracowników, izba przyjęć była wówczas pusta, co miało oznaczać brak kolejki i spokojny przebieg dyżuru.

Wirtualna Polska zweryfikowała tę wersję, a uzyskane wyniki nie potwierdziły jej prawdziwości. Ze szpitalnych danych wynika, że tego dnia izba przyjęć obsłużyła 31 pacjentów, w tym część przywiezionych karetkami. W godzinach pobytu krewnego Tomasza Lenza przyjęto tam 17 osób w trybie nagłym, z czego 10 wymagało interwencji chirurgicznej. Natomiast na oddziale chirurgii, gdzie leczono syna polityka, przebywało łącznie 23 pacjentów.

2026-04-13

SJS na podst. Salon24, DoRzeczy, Wirtualna polska