R E K L A M A
R E K L A M A

Olbrzymi kryzys w państwie. Rozmowa z KRYSTIANEM MARKIEWICZEM

Rozmowa z KRYSTIANEM MARKIEWICZEM, profesorem Uniwersytetu Śląskiego, sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

– Dlaczego chciał pan zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego?

– Po doświadczeniach ostatnich lat wiem dobrze, że mamy olbrzymi kryzys w państwie. Nie działa Trybunał Konstytucyjny, jeden z podstawowych bezpieczników demokracji. W związku z tym obywatele nie są bezpieczni, dlatego mój wybór na sędziego traktuję jako wielką misję przywracania Trybunału Konstytucyjnego narodowi. Trudną, ale podjąłem się jej z pełną świadomością. To wielkie wyzwanie.

– Od wielu lat wymierzał pan sprawiedliwość w katowickich sądach.

– Zawsze chciałem być sędzią, bo nie ma nic piękniejszego niż rzeczywiście wymierzać sprawiedliwość. Pochodzę z jednej z najmniejszych miejscowości w Polsce. Działoszyce w województwie świętokrzyskim liczą 850 mieszkańców, trudno tam znaleźć prawnika, ale byli oni w opowieściach rodziców. Po latach dowiedziałem się, że w rodzinnej miejscowości przeżył wojnę sędzia i adwokat Aleksander Mogilnicki. Znakomity prawnik, który sprzeciwiał się bezprawiu w czasach sanacji, był prezesem Sądu Najwyższego. To wzorzec prawnika, który pokazuje, jak trudno, ale i niezwykle dumnie jest być prawdziwie niezależnym sędzią. Po studiach miałem wielkie szczęście i zaszczyt, że zostałem sędzią Sądu Rejonowego w Katowicach. Jako chłopak z Kieleckiego miałem początkowo trudności w sprawach, w których uczestnicy procesu mówili po śląsku. Wszystko dokładnie zapisywałem, by następnie upewnić się, czy na pewno to, co usłyszałem, było tym, co myślałem. Uważam, że sędzia powinien być prawdziwym członkiem społeczności lokalnej. Dzisiaj bardzo brakuje nam takiego funkcjonowania sędziego w społeczeństwie. Sądy trzeba na nowo przywracać ludziom.

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-15

Tomasz Zimoch