R E K L A M A
R E K L A M A

„Czy nasz dziadziuś był nazistą?”. Tajemnice skrywane przez lata

Archiwum Narodowe Stanów Zjednoczonych udostępniło w internecie akta personalne członków partii hitlerowskiej (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, NSDAP). W wielu rodzinach nad Łabą, Sprewą i Renem zapanował strach. Pilnie strzeżone mroczne tajemnice mogą teraz ujrzeć światło dzienne.

Fot. Wikimedia

Do tej pory świadomi brunatnej przeszłości swoich przodków mogli spać w miarę spokojnie. Niemieckie Archiwum Federalne zdigitalizowało już kartoteki NSDAP, ale nie udostępnia ich online ze względu na prawo dawnych hitlerowców do prywatności. To prawo wygasa dziesięć lat po śmierci danej osoby lub cały wiek po jej urodzeniu. Amerykanie takich ograniczeń nie uznają.

Pod koniec drugiej wojny światowej do NSDAP należało 8,5 miliona Niemców – niemal każdy dorosły mężczyzna z jakimś wpływem czy władzą. Partia prowadziła swoje rejestry skrupulatnie. Akta członkowskie trafiały do centrali w Monachium, a także do archiwów regionalnych. 80 procent kartotek ocalało; zostały one skonfiskowane przez armię Stanów Zjednoczonych.

„Czy nasz dziadek był nazistą?” – takie dyskusje toczyły się przez dziesięciolecia przy niemieckich stołach. Zazwyczaj starsi zapewniali młodszych, że przodek był przeciwnikiem Führera, a podczas wojny służył w taborach. Niestety, rzadko odpowiadało to prawdzie.

Sławna w Republice Federalnej aktorka, 81-letnia Uschi Glas, przypuszczała, że ma żydowskie korzenie. Aby zbadać sprawę, skorzystała z usług genealoga Christiana Andreasa Hoskego. Ten sumiennie wykonał pracę i poinformował, że żydowskich protoplastów nie znalazł. Dotarł za to do akt wojskowych ojca aktorki, Christiana Glasa. Okazało się, że ten w 1931 roku, gdy miał 18 lat, wstąpił do NSDAP. Zdaniem historyków wiele osób, które uzyskały legitymację partyjną po dojściu Hitlera do władzy w styczniu 1933 roku, to zwykli karierowicze. Tych jednak, którzy włożyli brunatne mundury wcześniej, można uznać za gorliwych nazistów. Co więcej, genealog ustalił, że w sierpniu 1944 roku Christian Glas został esesmanem i służył w dywizji SS Skanderbeg, która popełniła liczne zbrodnie i masakry na Bałkanach. „Kiedy przeczytałam maila z tą wiadomością, to mi mowę odebrało” – wyznała Uschi w swej książce „Jesteś nieodparta, prawdo”.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi lewicowy dziennik „taz” opublikował artykuł „Friedrich Merz i jego dziadek nazista. Czy Merz jako kanclerz może nadal o tym milczeć?”. Dociekliwi reporterzy ustalili, że dziadek przewodniczącego CDU i kandydata na kanclerza, Josef Paul Sauvigny, burmistrz miasta Brilon, 1 maja 1937 roku wstąpił do NSDAP. W aktach partyjnych można przeczytać, że Sauvigny „z zapałem działał jako SA-mann” (SA to Oddziały Szturmowe NSDAP), zaś partię wspierał „w miarę swoich możliwości”. Merz, który po wyborach został kanclerzem, wskazywał, że jego przodek „nie był faszystą”, ale nie wszystkich przekonał, tym bardziej że burmistrz Sauvigny przemianował w Brilon dwie ulice na Adolf-Hitler-Strasse i Hermann- -Göring-Strasse. Po upublicznieniu akt hitlerowców przez amerykańskie archiwum takich historii kompromitujących dla niemieckich dziadków i babć może się pojawić więcej. 

2026-03-29

(JP) na podst.: Der Spiegel, Deutsche Welle, taz, Bild Zeitung, WDR.de