R E K L A M A
R E K L A M A

Najtwardszy na ziemi. 19 marca zmarł Chuck Norris

Trudno uwierzyć, że człowiek, który wydawał się odporny na prawa biologii, naprawdę nie żyje. Krążyły opowieści, jak na planie zawsze kończył pracę szybciej niż inni i trenował nawet między ujęciami. Nie przepadał za dublerami – wspominają jego partnerzy filmowi. Jeśli ktoś sugerował zastępstwo w trudniejszych scenach, odpowiadał: – To nie będzie wyglądało prawdziwie. I robił wszystko sam. Kilka dni przed śmiercią zamieścił w internecie nagranie ze swojego treningu z komentarzem: – Nie starzeję się, tylko wchodzę na wyższy poziom.

Fot. Wikimedia

Urodził się 10 marca 1940 roku w miasteczku Ryan – zapadłej dziurze w Oklahomie, liczącej około 1000 mieszkańców. Ojciec, kierowca i mechanik samochodowy, był alkoholikiem. Znikał na całe miesiące, wreszcie wyszedł i nie wrócił. W domu ciągle brakowało pieniędzy. Chuck pracował więc z rodziną przy zbiorach bawełny. Ledwie kończyli w jednej wsi, przenosili się do następnej. Niewiele wskazywało na to, że z chłopaka wyrośnie gwiazda. Sam mówił, jak kiepsko się uczył, był nieśmiały, wątły. Rozkwitł dopiero w wojsku. Służba w United States Air Force zaprowadziła go do Korei, gdzie odkrył swoją pasję – sztuki walki. Trenował wręcz obsesyjnie, dążąc do perfekcji. Jeden z jego dawnych uczniów opowiadał, że Chuck zostawał sam na sali długo po zamknięciu klubu, wciąż i wciąż powtarzając kopnięcia, aż ruch stawał się odruchem, a odruch – charakterem. Następny przełom to znajomość z Bruce’em Lee. – Znałem Bruce’a bardzo dobrze, zanim nakręciliśmy razem film – opowiadał Norris. – Spotkaliśmy się w Nowym Jorku w 1965 roku, kiedy on robił serial „Zielony szerszeń”. Zaczęliśmy rozmawiać, wymieniać się filozofiami i technikami. Pamiętam, jak wróciliśmy taksówką do hotelu i… zanim się obejrzałem, ćwiczyliśmy w korytarzu. Była północ, a kiedy później spojrzałem na zegarek – była siódma rano! Miałem samolot do Los Angeles za dwie godziny. Bruce powiedział: „Jak wrócisz, trenujmy razem jeszcze przez trzy lata”. I tak się stało. Na planie „Drogi smoka” walczyli ze sobą, po ujęciach siadali razem, by omówić każdy cios, każdy wykop.

W latach 80. Chuck nakręcił kolejne filmy, które weszły do historii kina – „Zaginiony w akcji” i „Delta Force”. Międzynarodową sławę zdobył w latach 90. Wtedy na ekrany wszedł absolutny hit – „Strażnik Teksasu”. Do kariery filmowej miał jednak duży dystans: – Sukces aktora jest ulotny – mówił w jednym z wywiadów. – Jednego dnia możesz być na szczycie, a następnego nikt już o tobie nie pamięta. Możesz doceniać to, co masz, ale nie możesz myśleć, że będziesz najlepszy na zawsze. Trzeba to zrozumieć i wiedzieć, że prawdziwy sekret szczęścia to przyjaciele, znajomi, moja organizacja karate i moja rodzina. Dla rodziny przerwał pracę w Hollywood. W 2013 roku jego żona doznała uszkodzenia układu nerwowego. – Moje życie skupia się teraz na utrzymaniu jej przy życiu – wyznał.

Był już wtedy marką w sieci. Traktowaną prześmiewczo, lecz z sympatią, w serii dowcipów „Fakty o Chucku Norrisie”, tworzonych przez internautów, którzy uczynili z niego globalny mem. Żarty opisywały go jako człowieka mogącego wszystko: Gdy Chuck Norris robi pompki, to nie podnosi siebie. Chuck Norris popycha Ziemię; Tylko Chuck Norris potrafi wymienić film w aparacie cyfrowym; Tylko Chuck Norris potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami, albo Łzy Chucka Norrisa leczą raka. Problem w tym, że Chuck Norris nigdy nie płacze. Trend podchwyciły fora internetowe na całym świecie, również w Polsce. Memy wymyślane latami są najlepszym dowodem popularności. Niewielu aktorów zyskuje tak bogate cyfrowe życie. Jeszcze mniej potrafi przyjąć drwiny z zimną krwią. On potrafił, ale tylko do czasu, aż ukazała się książka „Prawda o Chucku Norrisie” autorstwa Iana Spectora, zawierająca materiały z „Faktów”. Norris pozwał wydawnictwo, ponieważ, jego zdaniem, znalazły się tam treści rasistowskie, sprośne oraz sugerujące, że prowadzi nielegalne interesy, a poza tym, jak uzasadniał, wykorzystano jego wizerunek dla zysku i bez zezwolenia. Jednak rok później pozew wycofał.

Chuck Norris stał się memem. Kimś, kogo ludzie sobie wymyślali. A jaki był naprawdę? – Prawdziwie amerykański, z ogromnym sercem i klasą – napisał po jego śmierci Sylvester Stallone

2026-03-24

(EW) Na podst.: The Guardian, People, The Sun, Fight Times Magazine, bruceleedaily.com