Zasady funkcjonowania wstępnie przyjęte
Podczas drugiego dnia obrad 404. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi przyjęli zasady funkcjonowania Komisji niezależnych ekspertów, która ma zbadać zjawisko wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce, a także zatwierdzili jej statut. Po przyjęciu tych dokumentów Konferencja Episkopatu Polski formalnie powołała komisję, nadając jej publiczną osobowość prawną. Statut został wcześniej skonsultowany z Konferencją Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce oraz Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce.
Poinformowano również, że biskupi zaakceptowali porozumienie dotyczące utworzenia komisji, zawarte między Konferencją Episkopatu Polski a obiema konferencjami przełożonych zakonnych – męskich i żeńskich. Zapowiedziano, że pełne treści przyjętych dokumentów zostaną ujawnione publicznie oraz omówione podczas konferencji prasowej zaplanowanej na czwartek o godzinie 15, po zakończeniu zebrania plenarnego.
Prace komisji mają potrwać trzy lata, z możliwością ich przedłużenia. Kandydata na przewodniczącego komisji ma wskazać abp Wojciech Polak, delegat Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży. To ten sam duchowny, który w 2013 roku, pełniąc funkcję sekretarza generalnego Episkopatu, po pierwszych oficjalnych przeprosinach biskupów w tej sprawie stwierdził, że jest to chyba najmniej, co można było powiedzieć.
Problem z niezależnością
Podkreślona przez Episkopat Polski niezależność ekspertów jest jednak podważana przez wielu komentatorów. Problem ma charakter zasadniczy, ponieważ Kościół nie podlega bezpośrednio państwowym mechanizmom kontroli. W praktyce oznacza to, że żadna ustawa nie jest w stanie zobowiązać biskupa do stawienia się przed kościelną komisją. Jeżeli więc sami hierarchowie nie zdecydują się na pełną przejrzystość i współpracę, istnieje ryzyko, że działalność komisji okaże się przede wszystkim działaniem o charakterze wizerunkowym.
Publicysta Tomasz Terlikowski zwraca uwagę, że skuteczność komisji będzie zależeć od zakresu jej uprawnień. Jego zdaniem, jeśli nie otrzyma ona dostępu do wszystkich dokumentów i nie będzie mogła wzywać na przesłuchania biskupów oraz biskupów seniorów, jej realne możliwości działania pozostaną bardzo ograniczone. W takiej sytuacji mogłaby stać się jedynie instytucją pozorną.
Ks. dr Grzegorz Strzelczyk również ocenia, że ryzykiem przyjętych zasad jest całkowita zależność komisji od biskupów.
Z kolei Robert Fidura, działacz społeczny na rzecz osób wykorzystywanych seksualnie w Kościele oraz były członek rady Fundacji Świętego Józefam w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, zwraca uwagę na innych aspekt. Jak zauważa, do instytucji państwowych i kościelnych trafia jedynie niewielka część zgłoszeń od osób pokrzywdzonych — szacunkowo około 10 procent. Inną kwestia jest to, iż w praktyce komisja wciąż nie funkcjonuje. Dotąd przyjęto trzy z czterech zapowiadanych dokumentów, z czego publicznie udostępniono tylko dwa, mające głównie techniczny charakter.