Donald Trump zaapelował do innych państw o włączenie się w działania w rejonie Cieśniny Ormuz. Wypowiedział się na ten temat w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One podczas lotu do Waszyngtonu. Poinformował, że prowadzi rozmowy z około siedmioma krajami. Zaznaczył przy tym, że największym odbiorcą ropy transportowanej z regionu Zatoko Perskiej są Chiny, jednak nie wskazał, czy Pekin znajduje się wśród państw, z którymi rozmawia o ewentualnym udziale w operacji.
Trump argumentował, że państwa korzystające z dostaw energii z tego regionu powinny same zadbać o bezpieczeństwo szlaków transportowych i wesprzeć ich ochronę. Podkreślał jednocześnie, że Stany Zjednoczone nie są uzależnione od tamtejszej ropy, ponieważ dysponują własnymi zasobami. Mimo to – jak zaznaczył – Waszyngton angażuje się w działania w regionie zarówno z przyzwyczajenia, jak i z myślą o sojusznikach na Bliskim Wschodzie.
Wspólny interes
W tym kontekście prezydent wspomniał także o roli NATO, twierdząc, że Stany Zjednoczone regularnie wspierają sojusz, między innymi w związku z wojną w Ukrainie.
Pomagamy im i będzie ciekawe, by zobaczyć, jaki kraj nie pomoże nam z tym bardzo małym przedsięwzięciem, które polega na po prostu utrzymaniu cieśniny otwartej – powiedział.
Zdaniem Trumpa operacja nie powinna być szczególnie trudna, ponieważ według niego potencjał wojskowy Iranu został w dużej mierze osłabiony. Podkreślił też, że od dawna uważał, iż to kraje korzystające z transportu surowców przez cieśninę powinny odpowiadać za jej bezpieczeństwo, jednak dotychczas główną rolę odgrywały w tym Stany Zjednoczone.
Prezydent zapowiedział, że międzynarodowe działania mogą rozpocząć się wkrótce, choć zaznaczył, że przerzucenie amerykańskich okrętów na Bliski Wschód wymaga czasu. Zwrócił jednocześnie uwagę, że inne państwa dysponują jednostkami, które mogłyby być przydatne w operacji, na przykład trałowcami przeznaczonymi do usuwania min z akwenów morskich.
Propaganda i sztuczna inteligencja
Donald Trump poinformował, że trwają rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Jak stwierdził, władze w Teheranie są zainteresowane osiągnięciem porozumienia, jednak jego zdaniem nie są jeszcze przygotowane, by je zawrzeć.
Trump krytykował media, którym zarzucił rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji pochodzących z irańskiej propagandy oraz materiałów generowanych przez sztuczną inteligencję. Jako przykład podał zdjęcia publikowane przez część redakcji, przedstawiające demonstracje w Teheranie po wyborze nowego przywódcy Iranu.