R E K L A M A
R E K L A M A

Referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa. Ponad 40 tys. podpisów w 14 dni

W ciągu 14 dni inicjatorzy referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z funkcji prezydenta Krakowa zebrali już ponad 40 tys. podpisów. Przeciwnicy włodarza zarzucają mu m.in. zadłużanie miasta oraz niedotrzymanie obietnic wyborczych.

Aleksander Miszalski /Źródło: YouTube

Według stanu na wczoraj [poniedziałek] zebraliśmy dokładnie 40 077 podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w Krakowie. Wczoraj minął 14. dzień zbiórki – poinformował we wtorek Jan Hoffman, przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto w Krakowie oraz jeden z inicjatorów referendum.

Apolityczna inicjatywa?

Wniosek o przeprowadzenie referendum złożyła grupa obywateli w Krajowym Biurze Wyborczym, podkreślając, że akcja ma charakter pozapolityczny. Do zbiórki przyłączyli się jednak także polityczni przeciwnicy Miszalskiego, w tym Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.

Nie jesteśmy członkami partii politycznych. Nie wspieramy żadnych partii politycznych. Nie jest naszym celem walka z rządem Donalda Tuska ani jakimkolwiek innym rządem. To akcja sprzeciwu wobec Aleksandra Miszalskiego i kompletnie zwasalizowanej przez niego Rady Miasta Krakowa – zapewniał podczas konferencji prasowej Hoffman.

Inicjatorzy referendum postawili sobie za cel zebranie co najmniej 100 tys. podpisów mieszkańców. Według nich taka liczba zapewni, że nawet po odrzuceniu przez PKW nieprawidłowych podpisów, referendum będzie mogło się odbyć. 

Inicjatorzy referendum zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużanie miasta, nepotyzm, nieprofesjonalne przeprowadzenie audytu w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnianie obietnic wyborczych oraz niegodne sprawowanie urzędu. Zwracają uwagę, że wzrost zadłużenia Krakowa o 2 mld zł w trakcie jego prezydentury wynika m.in. z błędnie przeprowadzonego audytu i może prowadzić do wyższych kosztów usług publicznych, które obciążą mieszkańców.

„Kupmy sobie Kraków”

Aleksander Miszalski skomentował sprawę, podkreślając, że referendum nie powinno służyć jako narzędzie odwołania decyzji wyborców ani dogrywki po wyborach. Według niego, jeśli jakieś środowiska polityczne przegrały, powinny poczekać na kolejne zwykłe wybory.

Krakowa nie da się kupić. Referendum pod hasłem „Kupmy sobie Kraków” nie wyjdzie – skomentował Miszalski.

Aby referendum mogło zostać zorganizowane, komitet obywatelski składający wniosek w Krajowym Biurze Wyborczym musi zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. W przypadku Krakowa oznacza to 58 355 osób. Natomiast, aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział co najmniej 3/5 liczby osób, które głosowały w wyborach prezydenta, czyli 158 555 mieszkańców. 

2026-02-11

Opr. AJS na podst. PAP, TVP Kraków