Kaznodzieja przysiada nad potrzebującym i wypuszcza z siebie leczniczą chmurkę. „Ważne, by bąk był blisko nozdrzy danej osoby, tak aby moc uzdrawiania mogła przedostać się do ciała i wykonać swoją pracę” – czytamy w wywiadzie. Informacje o gazowej kuracji szybko dotarły do władz odpowiedzialnych za kult religijny. Nie wiedzieć czemu, pastora zganiono. Wieści dotarły też do mediów zagranicznych. Niezwykle lapidarnie opisał nową metodę daleki słowacki portal, używając dwóch słów: „Lieči prdmi”. Wielebnego kapłana ośmieszono – i to globalnie. Ale wiara jest silniejsza. Członkowie kościoła z Giyani, jak i sam czarnoskóry cudotwórca, odpowiedzieli zawistnikom, że potrzebujących jest wielu i leczniczych spotkań poniechać nie sposób.
Subskrybuj