Straty są ogromne
W niedzielę o godzinie 6:36 wielkopolscy strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze magazynu o wymiarach 200 na 60 metrów. Na miejsce natychmiast skierowano 30 zastępów straży pożarnej wraz z Grupą Operacyjną Komendy Wojewódzkiej PSP w Wielkopolsce, a w kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło około 200 strażaków.
Policyjna grupa śledcza wraz z biegłym z dziedziny pożarnictwa przeprowadziła oględziny pogorzeliska po pożarze hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym. Według ich najnowszych ustaleń pożar hali spedycyjnej w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem spowodowała przesyłka z bateriami do hulajnóg, która była jedynym źródłem ognia w obiekcie o powierzchni niemal 11 tysięcy metrów kwadratowych. Paczka została wysłana przez firmę z Niemiec i miała trafić do przedsiębiorstwa zajmującego się naprawą i konserwacją baterii na Mazowszu.
Trwa nadal szacowanie strat, które – jak podkreśla podinspektor Iwona Liszczyńska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu – są bardzo duże. O kolejnych działaniach w śledztwie zdecyduje prokurator.
Sabotaż został wykluczony
Prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zaznaczył, że obecnie potwierdza się wersja o samozapłonie i nie ma przesłanek wskazujących na sabotaż, jednak śledczy będą badać m.in. sposób transportu i zabezpieczenia baterii. W rozmowie z Głosem Wielkopolskim prokurator poinformował:
Śledztwo będzie prowadzone pod kątem zdarzenia stwarzającego zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz – przede wszystkim – spowodowania szkody w mieniu o znacznych rozmiarach. Wartość strat nie została jeszcze oszacowana, ale już teraz wiadomo, że mowa o kwotach liczonych w milionach. Prokuratura rozważa kwalifikację nieumyślnego czynu. Wstępne ustalenia wskazują, że nie doszło do aktu sabotażu – przyczyną miał być samozapłon baterii. Śledczy będą też wyjaśniać, jak przesyłka powinna być transportowana i czy została przewieziona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Podobny przypadek
Tragedia, do której doszło, nie jest pierwszym takim przypadkiem pożaru spowodowanego przez baterię. Podobny wątek pojawił się również w pożarze kamienicy przy ul. Kraszewskiego 12 w Poznaniu w nocy z 24 na 25 sierpnia 2024 r., w którym zginęło dwóch strażaków. Prokuratura ustaliła, że ogień wybuchł w piwnicy, w pomieszczeniach firmy serwisującej i magazynującej baterie, gdzie zabezpieczono ponad trzy tony akumulatorów litowo-jonowych.
Postępowanie w tej sprawie wciąż trwa; śledczy oczekują m.in. kolejnych opinii biegłych, które mają pozwolić na pełną rekonstrukcję zdarzenia.