Dom aukcyjny i jego powiązania z Kremlem
„Rzeczpospolita” wskazuje, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna zbadać ewentualne powiązania Swietłany Czestnych z rosyjskimi władzami. O relacjach kobiety z Włodzimierzem Czarzastym wcześniej informowały także „Gazeta Polska” oraz Telewizja Republika.
Gazeta podaje, że Rosyjski Dom Aukcyjny w Petersburgu, w którym pracuje Czestnych, poza handlem dziełami sztuki zajmuje się sprzedażą majątku Federacji Rosyjskiej, a istnieją przesłanki, że również majątku FSB. Według dziennika kontakty biznesowe z osobą powiązaną ze środowiskiem Kremla – mimo że Czarzasty nie zasiada już w zarządzie spółki hotelowej PDK, którą nadzoruje jego żona – powinny zostać dokładnie sprawdzone.
„Rz” wskazuje także, że według bazy SPARK Interfax firma należy do Dinary Usejnowej i Marii Marakowskaj, o których brakuje szerszych informacji. Redakcja chciała dowiedzieć się, „czy Rosjanka, która dwa lata temu nabyła udziały w spółce marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, trafi na listę sankcyjną?”.
Reakcja Nawrockiego i tłumaczenia Czarzastego
Prezydent Karol Nawrocki zażądał informacji dotyczących Swietłany Czestnych, a wyjaśnienie okoliczności jej kontaktów towarzyskich i biznesowych z Włodzimierzem Czarzastym ma być jednym z tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, prezydent oczekuje od ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka szczegółowych informacji na temat Rosjanki oraz jej relacji z marszałkiem Sejmu.
Włodzimierz Czarzasty tymczasem tłumaczy, że jego kontakty ze Swietłaną Czestnych sięgają ponad 20 lat wstecz, kiedy kierował wydawnictwem Muza, powstałym po 1989 roku w wyniku uwłaszczenia byłej nomenklatury komunistycznej i założonym przez spółkę Transakcja z udziałem działaczy PZPR. Obecnie wiceprezesem Muzy jest jego żona, Małgorzata Czarzasta, a poprzez wydawnictwo para jest współudziałowcem Hotelu Mościcki w Spale, w którym udziały nabyła Rosjanka pracująca w domu aukcyjnym w Petersburgu.
Marszałek Sejmu podkreśla, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nie zamierza podawać się do dymisji i nie odnosi się do doniesień mediów prawicowych.