R E K L A M A
R E K L A M A

Samobójstwo po polsku [FELIETON LISA]

Czasem mam wrażenie, że ulubioną maksymą Polaków mogłaby być dewiza angielskiej drużyny piłkarskiej Everton: „Nie zadowoli nas nawet zwycięstwo”. Ale u nas byłaby ona w wersji totalnie rozszerzonej: Zwycięstwo nie tylko nas nie zadowoli, ale go nie zaakceptujemy. Więcej, zrobimy wszystko, żeby je zaprzepaścić, a jego skutki rozpieprzyć. Tacy ambitni i nieustępliwi jesteśmy.

Rys. Mirosław Stankiewicz

Wśród naszych wielu narodowych wad (kolekcja jest bogata) szczególnie groźne są awersja do normalności i samobójczy pseudoidealizm. Rozpieprzmy, co się da, skoro nie jest idealne. Skoro samochód nie jest idealny, to wjedźmy nim w ścianę. Skoro w domu są usterki, to zaprośmy do niego złodziei. Skoro ubranie jest pogniecione, to je podrzyjmy. To jest po prostu katastrofalny, autodestrukcyjny infantylizm.

Gdy niemal cały świat zachwyca się gigantycznym sukcesem Polski i Polaków, Polacy pozostają malkontentami i tkwią w kuriozalnym stanie niezadowolenia. To źle, tamto niedoskonałe. Wszystko nie tak. Mądre polskie przysłowie (nie wszystkie są mądre, na przykład to, że w każdej plotce jest ziarnko prawdy, jest głupie, często w plotce nie ma nawet grama prawdy), głosi „lepsze jest wrogiem dobrego”. Oczywiście, wszystko na tym świecie jest niedoskonałe, wszystko należy ulepszać i poprawiać, ale to nie znaczy niszczyć i wyrzucać do śmietnika. A dokładnie do tego często nasz instynkt nas skłania.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-09-13

Tomasz Lis