Pojęcie „przemocy”, choć trafiło nawet do naszego hymnu („co nam obca przemoc wzięła”), niebywałą karierę zrobiło dopiero w ostatnim czasie. Może nią być wszystko i nic. Kiedy wychowankowie z dawnych sierocińców czy sanatoriów nie pamiętają krzywd, jakie ich tam spotkały, zakłada się „przemoc wypartą”, bo przecież musiała tam być; niemożliwe, żeby nie. Nawet jak zainteresowani nie uznają jej za przemoc, to się im ją uświadomi. Katalog narzędzi przemocy jest szeroki – rozstrzyga Tygodnik Powszechny, ale przykład podany przez niego jest dziś akurat mało przekonujący. To ośmieszanie chłopców przez wiązanie im kokardek we włosach (do dziś mam flashbacki; wtedy 5 lat, rok 1984 – pisze użytkownik z forum e-dziecko)”. Nie mam wprawdzie pojęcia, co to te flashbacki, które najwidoczniej po polsku nie występują; nie wiem, czy przemocą nie jest przypadkiem i nękanie takimi terminami. Co zaś do wiązania kokardek chłopcom, dziś byłoby to uznane raczej za obiecujące zajęcia równościowe w ramach ćwiczeń gender i przyjęte ze zrozumieniem; jako przemocowe odbierane byłoby raczej niewpuszczanie do szkół grup przeprowadzających takie eksperymenty na dzieciach dla ich dobra. Użalającemu się nad sobą użytkownikowi forum e-dziecko jeszcze bardziej niż w roku 1984 mogliby nie współczuć. Już sama forma „e-dziecko” jest jakaś lekceważąca z wykorzystaniem przemocy.
Subskrybuj