R E K L A M A
R E K L A M A

KO zawiesiło Annę Konieczyńską. Powodem afera z pomocą dla powodzian

Anna Konieczyńska, wiceprezeska Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, została zawieszona w prawach członka partii. Jak poinformował Michał Jaros, lider dolnośląskich struktur KO, w jej sprawie ma również odbyć się postępowanie przed sądem koleżeńskim. Decyzja ma związek z doniesieniami dotyczącymi możliwych nieprawidłowości przy przyznawaniu pomocy osobom poszkodowanym w powodzi w 2024 roku.

Fot. Public Domain Pictures, Facebook

Utopione pieniądze

W poniedziałek Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, poinformował w serwisie X, że od kwietnia Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza, czy przy podejmowaniu i realizacji decyzji dotyczących pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych podczas powodzi w 2024 roku przestrzegano obowiązujących procedur.

Kontrola ma związek z publikacją Wirtualnej Polski. Portal ustalił, że z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. na pomoc powodziową przekazano łącznie 4,5 mln zł trzem podmiotom działającym w tej samej okolicy. Jak wynika z informacji WP, cztery niezależne źródła wskazują, że podmioty te nie poniosły strat w wyniku powodzi. Jednocześnie miały one być powiązane z Anną Konieczyńską, wiceprezeską KARR i działaczką Koalicji Obywatelskiej.

Tomasz Siemoniak, koordynator ds. służb, poinformował w TVN24, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi czynności kontrolne w tej sprawie już od kwietnia. Jak wyjaśnił, działania zostały rozpoczęte w następstwie wcześniejszych doniesień medialnych, dlatego publikacja na ten temat nie była dla służb zaskoczeniem. Dodał, że po zakończeniu kontroli CBA podejmie decyzję, czy istnieją podstawy do skierowania do prokuratury zawiadomienia dotyczącego osób objętych sprawą.

Cztery podmioty o wspólnym mianowniku

Jak zostało wspomniane, trzy podmioty z Dziwiszowa, powiązane z Anną Konieczyńską, otrzymały łącznie około 4,5 mln zł pomocy. Najwięcej, 3,2 mln zł, przypadło spółce Kadalore należącej do jej sąsiadów. Kolejne 1,12 mln zł trafiło do Agencji Reklamy i Promocji Dami, a 200 tys. zł otrzymała firma Amarcord należąca do męża działaczki. Wątpliwości budzi m.in. zakres deklarowanych szkód oraz fakt, że część pomocy została przyznana wiele miesięcy po powodzi.

Według ustaleń Wirtualnej Polski dokumentacja zdjęciowa pensjonatu nie pokazuje śladów zalania, a straż pożarna nie odnotowała pod tym adresem interwencji podczas powodzi. Gmina Jeżów Sudecki przyznała, że nie posiadała niezależnych dowodów potwierdzających powstanie szkód w wyniku żywiołu. Również dane służb, Wód Polskich oraz analizy satelitarne nie wykazały obecności wody w miejscach należących do trzech beneficjentów.

Kryzys wizerunkowy

Europoseł Bogdan Zdrojewski w rozmowie z Wirtualną Polską ocenił, że KO powinna zdecydowanie reagować na wszelkie podejrzenia nieprawidłowości we własnych szeregach. Jego zdaniem właściwym rozwiązaniem jest czasowe zawieszenie członka partii już na etapie kontroli. Polityk podkreśla, że szybkie wyjaśnienie sprawy jest ważne także dla wiarygodności systemu pomocy dla osób poszkodowanych przez powódź. Jeśli zarzuty się potwierdzą, pieniądze powinny zostać zwrócone, a osoby odpowiedzialne ukarane.

2026-08-11

SJS na podst. Salon24, Interia, Wirtualna Polska