Polacy zostali światowym monopolistą w tej dziedzinie. – Eksportowaliśmy aparaturę elektroniczną z Polski w czasach, kiedy nikomu się to nie śniło – wspomina biznesmen. Sprzedali około 200 urządzeń. Część zarobionych pieniędzy Bartosiewicz zainwestował w firmę założoną wspólnie z Piotrem Wojciechowskim. Tak w 1997 roku narodziło się WB Electronics. Mała prywatna spółka trafiła na dobry moment. Komputery właśnie trafiały pod strzechy, ale wciąż nie było ich w polskiej armii. Wojsko dopiero zaczynało interesować się cyfryzacją i nowoczesną łącznością. I tę lukę zamierzało wypełnić WB.
Jednym z największych ich sukcesów stał się system Fonet. Trafił do wielu krajów, również do Stanów Zjednoczonych, gdzie jest produkowany na licencji już od 16 lat. – To bardzo rzadki przejaw docenienia technologii, kiedy kupuje ją największa armia na świecie – mówi z dumą Bartosiewicz. Co ciekawe, firma długo pozostawała anonimowa. – Zdążyliśmy zmodernizować 40 proc. polskiej armii, a nikt nie znał naszej nazwy. Czasami, akurat w tym przypadku, milczenie jest złotem.
Kolejny przełom to bezzałogowce. WB zainteresowało się nimi na początku XXI wieku, gdy drony nie były jeszcze modne. Z początku chcieli wykorzystać gotową konstrukcję, ale była niezbyt udana. Musieli zrobić własny produkt. Zbudowali niewielki dron FlyEye. Jak mówi Bartosiewicz, startuje on prawie pionowo i w plecaku można go schować. Nie rozbija się również podczas lądowania przy zetknięciu z ziemią.
Dziś tysiące rozmaitych urządzeń firmy pracują na całym świecie. Szczególne znaczenie mają dla Ukrainy. Rosyjska inwazja przyniosła spółce gwałtowny wzrost. Biznes, który powstawał od zera, osiąga niemal 3 mld zł przychodów. Jednak żeby dojść do takich wyników, twórcy WB przez lata większość pieniędzy pozostawiali w spółce, zamiast wypłacać je sobie. – Całe dekady w ogóle nie pobieraliśmy dywidend, a wynagrodzenia Piotra czy moje były pewnie niższe niż wielu inżynierów. Budowaliśmy firmę, która ma nas przetrwać.