R E K L A M A
R E K L A M A

Lekarzu, nie lecz się tylko sam [FELIETON OGÓRKA]

Czy lepszy jest naukowiec, który ma leczoną przez siebie przypadłość, czy taki, który zna ją tylko z opisu? Sprawa nie jest bynajmniej taka prosta ani jednoznaczna. Będąc swoim własnym obiektem badawczym, badacz koncentruje się na sobie o wiele za bardzo. Ale jak ktoś stoi z boku, nie bardzo może się wczuć.

Fot. Pixabay

Coraz częściej dowiadujemy się, że różni terapeuci zajęli się swoją działalnością jako rodzajem terapii dla siebie, np. jak ktoś nie osiąga orgazmu, zostaje seksuologiem itd. W przeszłości mieliśmy przykłady podziwianych lekarzy ochotników, świadomie zarażających się jakąś chorobą, aby wypróbowywać na sobie, jak działają na nią zastosowane lekarstwa. Można by i psychoterapeutów w depresji zaliczyć do tej kategorii, pod warunkiem jednak że wpędziliby się w nią celowo i specjalnie, a nie – ją po prostu mieli.

Jednocześnie przecież za największy błąd każdej nauki uznaje się wpływ osobistego nastawienia czy sytuacji życiowej naukowca na wynik jego badań i ich zniekształcanie. Dalece nie każdy dotknięty jakąś przypadłością nadaje się do zajmowania się nią, np. daltonista niczego innym nie podkoloryzuje.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-18

Michał Ogórek