Wojna grozi dużym skokiem cen surowców, a z tym już mamy do czynienia. Cena ropy Brent osiągnęła poziom powyżej 83 dolarów za baryłkę, pod koniec lutego wynosiła około 70 dolarów. W praktyce takie podwyżki błyskawicznie przekładają się na ceny na stacjach. W Polsce, zanim wybuchła wojna, litr benzyny Pb95 oscylował w granicach 5,70 – 5,80 zł, teraz sięga 6,60 zł. Nawet w Stanach Zjednoczonych – u największego na świecie producenta ropy – średnia cena benzyny to dzisiaj 3,20 dolara za galon, a w lutym było to około 2,80. Ekonomiści podkreślają jednak, że większym zagrożeniem niż sam skok cenowy jest jego trwałość. Im dłuższy konflikt – tym większe koszty dla firm i zwykłych konsumentów. – Każdy wzrost cen ropy działa jak podatek nałożony na konsumentów – przypominają analitycy Banku Światowego.
Subskrybuj