R E K L A M A
R E K L A M A

Błędna ocena sytuacji… Mężczyzna wziął chłopaka za złodzieja

Poszło o samochodowy prostownik wart około 400 złotych pożyczony od chłopaka córki. Ktoś go ukradł i Maciej M. postanowił poszukać złodzieja na własną rękę. Zabrał z domu pistolet gazowy.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Jadąc samochodem, zobaczył biegnącego chodnikiem młodego chłopaka. Uznał, że złapał sprawcę, wysiadł z auta z bronią w ręce i zmusił go, by poszedł z nim do domu, a tam okazało się, że… zaszła pomyłka. Matka chłopaka wezwała policję.

Podczas przesłuchania Maciej M. przyznał się do swojego czynu i złożył krótkie wyjaśnienia.

– Tego dnia robiliśmy z żoną porządki w ogródku i powiedziała mi wówczas, że pod nasz płot niedawno podszedł młody mężczyzna i pytał, czy znajdzie się dla niego praca albo parę groszy, bo jest bardzo biedny. Od razu poszedłem sprawdzić, czy jest prostownik, bo był podłączony do mojego auta. Nie było go i bardzo się zdenerwowałem. Pomyślałem, że właśnie ten człowiek go ukradł i postanowiłem go odszukać. Zabrałem z domu broń gazową i wsiadłem do samochodu.

– Po co pan wziął broń? – pytali śledczy.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2025-08-31

Jacek Binkowski