Kempa uderza w rząd Tuska
Beata Kempa (60 l.) na łamach Super Expressu w ostrych słowach skomentowała sytuację gospodarczą i polityczną, zarzucając rządowi bierność wobec rosnących kosztów życia. – Rząd miał się wziąć do roboty trzy tygodnie temu i nie zrobił w zasadzie nic, czyli odbywało się łupienie kieszeni nas wszystkich, Polaków. Podkreśliła, że ceny paliw mają bezpośredni wpływ na ceny innych produktów, a przed świętami szczególnie odczuwaliśmy drożyznę. Jej zdaniem rozwiązaniem powinna być m.in. obniżka VAT na żywność. Odniosła się także do swojej współpracy z prezydentami, chwaląc zarówno Andrzeja Dudę, jak i Karola Nawrockiego. – To są fantastyczne osoby. Dla mnie to wielki zaszczyt, honor i radość współpracować z tymi panami. Skrytykowała też działania rządu Donalda Tuska, wskazując na przekroczenie „czerwonej linii” w związku z głośnymi decyzjami prokuratury. – To było niedopuszczalne (…), można było jednak uszanować ten czas.
Czarnek chce zerowego VAT-u
Propozycja powrotu do zerowej stawki VAT na żywność, którą ogłosił Przemysław Czarnek (48 l.), wywołała polityczne komentarze i analizy. Kandydat PiS na przyszłego premiera zapowiedział projekt ustawy obniżającej VAT z 5 do 0 proc. do końca 2026 roku oraz zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Zdaniem politologa Rafała Chwedoruka nie chodzi wyłącznie o walkę z drożyzną. W rozmowie z Faktem powiedział, że inicjatywa ma wymiar strategiczny i wyborczy. – Czarnek ma ratować to, co się da – ocenił, sugerując, że celem jest odzyskanie części elektoratu, który odpłynął do ugrupowań bardziej radykalnych, m.in. związanych z Grzegorzem Braunem. Ekspert podkreśla, że propozycja trafia jednocześnie do dwóch grup wyborców. Z jednej strony do tradycyjnego zaplecza Prawa i Sprawiedliwości, dla którego rosnące koszty życia są kluczowym problemem. Z drugiej – do ludzi o bardziej wolnorynkowych poglądach, którym bliska jest retoryka środowisk takich jak Konfederacja. – Polityka upodobniła się do współczesnej ekonomii. Liderzy skupiają się głównie na najbliższych wyborach, a nie długofalowych skutkach swoich decyzji. Jego zdaniem brak odpowiedzialności sprzyja składaniu nierealistycznych obietnic, które „brzmią jak skecz kabaretowy, a nie poważna dyskusja”.
Morawiecki chce powrotu kary śmierci
Były premier Mateusz Morawiecki (57 l.) wywołał polityczną burzę, jednoznacznie opowiadając się za przywróceniem kary śmierci w Polsce. – Osobiście jestem za przywróceniem kary śmierci. Niepotrzebnie ta kara została zniesiona; tu nie zgadzam się z Kościołem Katolickim zupełnie w tej sprawie. Podkreślił, że dotyczyć powinna wyłącznie najcięższych zbrodni popełnionych z premedytacją. Deklaracja Morawieckiego ponownie otwiera temat kary śmierci w Polsce, który od lat budzi ogromne emocje, choć pozostaje ograniczony przez prawo międzynarodowe i konstytucję. Nasz kraj jest sygnatariuszem protokołów Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, które zakazują stosowania kary śmierci. Jak zaznaczają eksperci, przywrócenie jej wymagałoby fundamentalnych zmian prawnych i mogłoby spowodować poważne konsekwencje międzynarodowe. Słowa byłego premiera, niezgodne z nauką Kościoła Katolickiego w tej kwestii, mogą wzbudzić szeroką debatę społeczną i polityczną, choć ich rzeczywista realizacja w polskim systemie prawnym wydaje się obecnie niemożliwa – komentuje Super Express.
Monika Miller usłyszała kolejną diagnozę
Monika Miller (31 l.), znana m.in. z działalności w show-biznesie i z tego, że jest wnuczką byłego premiera Leszka Millera (79 l.), poinformowała w mediach społecznościowych o kolejnych problemach zdrowotnych. Ujawniła, że zdiagnozowano u niej tężyczkę, co – jak sama przyznała – może wyjaśniać jej wcześniejsze długo niewyjaśnione dolegliwości. Miller od lat otwarcie mówi o swoim stanie zdrowia. Wcześniej zmagania obejmowały m.in. fibromialgię oraz depresję, które znacząco wpływały na jej codzienne funkcjonowanie. Tężyczka to zespół objawów związanych z nadmierną pobudliwością nerwów i mięśni, najczęściej wynikający z niedoborów elektrolitów, takich jak wapń, magnez czy potas. Objawia się m.in. bolesnymi skurczami mięśni, charakterystycznym ułożeniem dłoni („ręka położnika”) oraz mrowieniem. Celebrytka nie kryła emocji po usłyszeniu diagnozy, jednak podkreśliła, że widzi w niej także pozytywny aspekt. – Nie jestem zadowolona, ale przynajmniej teraz będę mogła coś na to poradzić – czytamy w Super Expressie.
Mocne słowa Joanny Muchy
Fakt doniósł, że posłanka niezrzeszona Joanna Mucha (49 l.) w ostrych słowach oceniła funkcjonowanie obecnej większości rządowej, podważając sens istnienia realnej koalicji. – Nie ma koalicji. Jest Koalicja Obywatelska i są podległe partyjki – stwierdziła. Jej zdaniem mechanizmy współpracy między ugrupowaniami są iluzoryczne, a decyzje zapadają w wąskim gronie. – To są bilateralne relacje między Donaldem Tuskiem i szefami pozostałych partii albo ministrami. Zaznaczyła, że choć obecny układ polityczny jest daleki od modelowej koalicji, to mimo napięć „większość rządowa doczłapie w tym układzie do wyborów w 2027 r.”. Jednocześnie krytycznie odniosła się do kondycji ugrupowania Polska 2050, z którym była wcześniej związana. – Żaden z tych projektów nie jest w tej chwili projektem na to, żeby uczestniczyć w sprawowaniu władzy w Polsce na poważnie. Polityczka zwróciła też uwagę na brak długofalowej strategii po stronie rządzących. Ujawniła, że w kuluarach Koalicji Obywatelskiej miała pojawić się koncepcja „reagowania” jako głównej linii działania. – Reagowanie nie jest strategią. Brakuje narzucania narracji. Na koniec ostrzegła przed konsekwencjami takiego podejścia w kontekście przyszłych wyborów parlamentarnych.