Masowe zgłoszenia
W poniedziałek około godziny 10 kilka szkół w Ostrołęce otrzymało e-maile informujące o rzekomo podłożonych ładunkach wybuchowych. W odpowiedzi natychmiast wdrożono procedury bezpieczeństwa, a na miejsce skierowano policję oraz straż pożarną. Szczególne obawy budziła sytuacja w jednej z placówek, gdzie trwały egzaminy zawodowe. Po dokładnym sprawdzeniu budynków okazało się jednak, że alarm był fałszywy. Nie przeprowadzano ewakuacji, a egzaminy odbywały się bez zakłóceń.
Podobne zgłoszenie wpłynęło także do szkół w Lesznie. Tam sytuacja była poważniejsza, ponieważ zdecydowano o ewakuacji około 850 osób. Budynki opuścili uczniowie i pracownicy kilku placówek, w tym Zespołu Szkół Specjalnych, Szkoły Podstawowej nr 7 oraz Środowiskowej Pływalni Edukacyjnej. Na miejscu pracowali policjanci, strażacy oraz grupa minersko-pirotechniczna z psem wyszkolonym do wykrywania materiałów wybuchowych. Kontrola nie wykazała obecności żadnego zagrożenia.
Również w Bełchatowie służby zostały zaalarmowane po otrzymaniu wiadomości o możliwym podłożeniu bomby w jednej ze szkół. Funkcjonariusze szybko uznali jednak zgłoszenie za niewiarygodne, dlatego nie zdecydowano się na ewakuację uczniów.
Jeden sprawca czy zorganizowana grupa?
Podobne wiadomości trafiały także do szkół w innych miejscowościach, co może wskazywać na skoordynowaną akcję wymierzoną w placówki oświatowe.
Według informacji przekazywanych przez służby część wiadomości zawierała groźby dotyczące jednoczesnej eksplozji rzekomych ładunków wybuchowych w kilkudziesięciu szkołach na terenie całego kraju. Śledczy zabezpieczają obecnie przesłane e-maile i analizują cyfrowe ślady pozostawione przez nadawcę. W działania zaangażowano również funkcjonariuszy specjalizujących się w zwalczaniu cyberprzestępczości.
W Lesznie czynności prowadzą policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu wspólnie z funkcjonariuszami Centralnego Biura Śledczego Policji. Podobne działania realizowane są także w innych częściach kraju. Służby podkreślają, że anonimowość w internecie jest często tylko pozorna, a identyfikacja autora takich wiadomości może być możliwa dzięki analizie adresów IP, serwerów pocztowych oraz innych śladów cyfrowych pozostawionych w sieci.
Znany adwokat zatrzymany
Incydenty, do których doszło w placówkach szkolnych, przywodzą na myśl mające miejsce wcześniej bezzasadne zgłoszenia. Jak podała „Rzeczpospolita”, znany warszawski adwokat miał rozsyłać fałszywe alarmy o planowanych zamachach, podszywając się pod znane osoby publiczne. 48-latek usłyszał siedem zarzutów i trafił do aresztu na trzy miesiące. Podczas przeszukań zabezpieczono m.in. broń, amunicję, telefony i cudze dokumenty.
Śledczy twierdzą, że mężczyzna dołączał do wiadomości nielegalnie posiadane przedmioty, aby uwiarygodnić zgłoszenia i obciążyć niewinne osoby. Adwokatowi grozi do ośmiu lat więzienia oraz wydalenie z zawodu. W sprawie zatrzymano łącznie sześć osób, a po serii fałszywych alarmów MSWiA powołało specjalny zespół ds. cyberbezpieczeństwa.