Mało przekonujące argumenty
Ministerstwo Zdrowia poinformowało w mediach społecznościowych, że Polska złoży odwołanie od wyroku. Podobne rozstrzygnięcie zapadło również wobec Rumunii, która także odmówiła przyjęcia części zamówionych szczepionek i będzie zobowiązana do zapłaty ponad 2,5 miliarda złotych kary, co odpowiada około 600 milionom euro.
Decyzję o rezygnacji z zakupu szczepionek podjął ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski, uzasadniając ją malejącą liczbą zachorowań oraz skutkami rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Sąd nie zgodził się jednak z argumentacją strony polskiej, uznając, że warunki rozwiązania umowy nie zostały spełnione, a Polska nie udowodniła, by zapisy dotyczące ceny, liczby dawek czy wyłączenia odpowiedzialności świadczyły o nadużyciu dominującej pozycji przez firmę Pfizer.
Decyzja ta dodatkowo pogarsza i tak już trudną sytuację finansową Narodowego Funduszu Zdrowia. Jeszcze przed wydaniem wyroku w budżecie NFZ brakowało kilkunastu miliardów złotych.
Premier obwinia Morawieckiego
Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych Donald Tusk, przypisując odpowiedzialność za obecną sytuację Mateuszowi Morawieckiemu oraz jego rządowi.
Rząd Morawieckiego zamówił szczepionki na COVID, których nie odebrał i za które nie zapłacił. Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów kary. I to niestety nie jest prima aprilis – napisał premier.
W odpowiedzi Mateusz Morawiecki określił Donalda Tuska mianem hipokryty i przypomniał jego wypowiedź z czasu pandemii koronawirusa, w której opowiadał się za wspólnym zakupem szczepionek przez kraje Unii Europejskiej.
Reakcja Rumunii
Rozstrzygnięcie sądu odbiło się echem również i w Rumunii. Rumuński minister zdrowia Alexandru Rogobete poinformował, że wskazana kwota nie uwzględnia odsetek za opóźnienie, które dodatkowo zwiększą całkowite koszty. Zaznaczył również, że jest to bardzo duża suma, porównywalna z wydatkami na leczenie w jednym z regionalnych szpitali w kraju. Podkreślił przy tym, że obowiązek zapłaty pozostaje w mocy niezależnie od ewentualnego odwołania, co oznacza, że Rumunia będzie musiała uregulować należność. W przypadku wygranej apelacji środki zostaną jednak zwrócone.
Rząd Rumunii przekazał, że nie opublikował jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie wyroku, w związku z czym na tym etapie nie odnosi się do jego treści.