Dominik Księski, wydawca poczytnego, o bogatej renomie i tradycji tygodnika „Pałuki”, zdecydował w grudniu o zakończeniu wydawania tygodnika w formie papierowej. Po 35 latach robienia gazety dla czytelników w Żninie i okolicach nie była to łatwa decyzja, ale jak mówi redaktor naczelny i wydawca tygodnika, w pełni uzasadniona. Ponieważ model wydawania prasy z końca ubiegłego wieku przestał się obecnie sprawdzać. Podobne decyzje podjęli wydawcy kilkunastu innych tygodników. Zniknęły „Nowiny Rybnickie” wydawane od lat 60. ubiegłego wieku, a także: „Czas Chojnic”, „Gazeta Jędrzejowska”, „Fakty Jasielskie”, „Nowiny Podlaskie”, „Panorama Kłodzka” „Nowiny Sokólskie” i liczące ponad 60 lat „Nowiny Jeleniogórskie”. Niepewna jest przyszłość „Tygodnika Zamojskiego”, którego wielotysięczny nakład znacznie się obniżył. Padł „Tygodnik Ostrołęcki” wydawany przez Polska Press Grupa. Przypominam sobie przejęcie przez Orlen wszystkich tygodników lokalnych wydawanych pod szyldem Polska Press. To był polityczny zamach w celu wykorzystania przez PiS lokalnych mediów do partyjnych i propagandowych celów.
Czytelnicy odwrócili się od większości tych upolitycznionych pism i efekt jest taki, że ze 150 do dziś uchowało się 60 – 80 tytułów, ledwie dyszących, na krawędzi opłacalności. Wydawca unika podawania liczby obecnie wydawanych gazet. W opinii wielu wydawców niezależnej prasy lokalnej to pandemia była cezurą, od której rozpoczął się spadek nakładów. Te kilka tygodni zamknięcia w domach, kiedy nawet wstęp do lasu był zakazany, wystarczyło, by potencjalni czytelnicy zmienili przyzwyczajenia, utracili nawyk kupowania gazet, nie tylko lokalnych.
A bez czytelnika gazeta nie żyje. Pamiętam, jak nam, studentom dziennikarstwa, wpajał tę maksymę nieodżałowany prof. Tadeusz Kupis. Dziś ta prawda oczywista sprawdza się dotkliwie. Czytelnik przekonał się, że wiadomości można znaleźć w internecie na portalach informacyjnych, nawet we własnym telefonie. Na spadek czytelnictwa niezależnych gazet lokalnych miały również wpływ piętrzące się kłopoty z dystrybucją. Ruch zlikwidował kioski w małych miejscowościach, a próby organizowania kolportażu we własnym zakresie okazały się zbyt kosztowne. Wydawanie gazety lokalnej o bardzo niskim nakładzie stawało się nieopłacalne. Lokalni wydawcy nie mogli i nie mogą znikąd liczyć na pomoc. Rząd nie docenia znaczenia niezależnej prasy lokalnej. Włodarze w małych miastach często zwalczają lokalne tygodniki, tocząc wojny z wydawcami i dziennikarzami, a powodem są krytyczne materiały. Sami natomiast zainteresowani są wydawaniem prasy samorządowej, którą wykorzystują do akcji propagandowych podczas kampanii wyborczych. W przygotowywanej ustawie medialnej miał się znaleźć zapis zakazujący samorządom wydawania własnej prasy. Prawdopodobnie lobby samorządowców postarało się o to, by zapis usunięto z projektu ustawy. Pani minister kultury Marta Cienkowska uzasadniła ten manewr decyzją polityczną. A to ciekawostka.