R E K L A M A
R E K L A M A

Koalicja podzielona w sprawie TK. Kandydatura Berka wywołała opór

W piątek Sejm ma zdecydować o wyborze nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie może okazać się jednym z istotniejszych sprawdzianów dla sejmowej większości, ponieważ kandydatura Macieja Berka, zgłoszonego przez Koalicję Obywatelską, spotyka się z oporem części polityków tworzących koalicję rządową. Drugim kandydatem jest Artur Kotowski, profesor nauk prawnych z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego Prawo i Sprawiedliwość zgłasza do TK już po raz siódmy.

Maciej Berek /Źródło: YouTube

W czwartek kandydatów ma ocenić sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jej posiedzenie rozpoczęło się rano i ma być okazją do szczegółowego omówienia obu kandydatur. Nowy sędzia zostanie wybrany w związku z kończącą się 18 września kadencją Justyna Piskorskiego.

Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji Patryk Jaskulski, jej wiceprzewodniczący, zapowiadał intensywną debatę oraz dużą liczbę pytań ze strony parlamentarzystów. W przypadku Macieja Berka dyskusja może być szczególnie burzliwa. Jego kandydatura wzbudza bowiem zastrzeżenia nie tylko wśród części prawników, ale także wśród polityków obozu rządzącego.

Sytuacja sprawia, że piątkowe głosowanie może być wyjątkowo wyrównane. O wyniku może przesądzić zaledwie kilka głosów. Według informacji z kręgów KO trwa intensywne przekonywanie niezdecydowanych parlamentarzystów, a premier Donald Tusk ma być osobiście zainteresowany zapewnieniem Berekowi poparcia większości.

Zaangażowanie szefa rządu ma mieć kilka przyczyn. Tusk osobiście wspiera kandydaturę Berka i publicznie przedstawiał go jako swojego bliskiego współpracownika. 

Kontrowersyjna kandydatura

Piątkowe głosowanie będzie już ósmym wyborem sędziego TK dokonanym przez obecny Sejm. Oznacza to, że osoby powołane przez obecną większość będą stanowiły większość w piętnastoosobowym składzie Trybunału. 

Największe kontrowersje wokół kandydatury Berka dotyczą jednak jego dotychczasowej funkcji. Przed przejściem do Trybunału miałby on stosunkowo szybko opuścić struktury rządowe. Krytycy wskazują, że jest to trudne do pogodzenia z wcześniejszymi działaniami obecnej większości parlamentarnej. W przyjętej wcześniej przez Sejm ustawie dotyczącej TK znalazł się bowiem pomysł wprowadzenia czteroletniego okresu karencji dla członków rządu oraz parlamentarzystów, którzy chcieliby następnie zostać sędziami Trybunału.

Do kandydatury Berka odnosił się również minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Stanął on w jego obronie, przekonując, że sposób przedstawiania Berka jako bliskiego współpracownika premiera może niesłusznie wpływać na ocenę jego kwalifikacji. W ocenie Żurka Berek jest bardzo dobrym prawnikiem, a jego dotychczasowa działalność nie wskazuje na podporządkowanie partyjne. 

Głos z Pałacu Prezydenckiego

Wątpliwości dotyczące kandydata zgłaszane są także ze strony Pałacu Prezydenckiego. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zwrócił uwagę przede wszystkim na konieczność rozstrzygnięcia, czy Berek spełnia wszystkie wymogi określone w przepisach dla osób ubiegających się o stanowisko sędziego TK. Jak wskazywał, zastrzeżenia w tej sprawie pojawiają się w różnych środowiskach, w tym wśród byłych prezesów Trybunału oraz organizacji zajmujących się ochroną praworządności.

Spór wokół kandydatury Berka wykracza więc poza samą politykę. Oprócz pytania o jego kwalifikacje i dotychczasową działalność pojawia się również kwestia spójności działań obecnej większości w sprawie standardów dotyczących powoływania sędziów TK. 

2026-09-03

Opr. AJS na podst. PAP, WP, TVN24, TV Republika