Minęła już data, do której zawarto umowę. Więzień zwrócił się do dzielnicy o przedłużenie umowy lub najlepiej o przekształcenie jej na umowę bezterminową. Szanse są niewielkie, bo skoro odbywa wyrok, to nie przebywa w mieszkaniu. A ktoś, kto od ponad 12 miesięcy nie przebywa w mieszkaniu, traci to mieszkanie. Ponadto sam fakt podnajęcia lokalu bez zgody miasta sprawia, że jest podstawa do wymówienia umowy. Tylko że nawet jak więzień pracuje, to stawki są tak niskie, że zarobi co najwyżej na papierosy, a nie na czynsz i opłaty. Wynika z tego, że człowiek skazany np. na 3 lata więzienia jest de facto skazany na bezdomność. Traci miejsce zamieszkania, gdy podnajmie należące do gminy lokum, choć lokator pokrywa koszty, czynsz i opłaty za media. Traci je, bo nawet gdyby zwrócił się do gminy o zgodę na wprowadzenie lokatora, który opiekowałby się tym mieszkaniem, to tej zgody nie dostanie.
Problem osadzonych wynajmujących lokale miejskie pozostaje nieuregulowany. Pomagaliśmy matce i córce, które wylądowały na bruku po bardzo brutalnej i w dodatku bezprawnej eksmisji. Udało nam się znaleźć taki lokal na warszawskiej Pradze, którego najemca siedział. Sąsiad dał klucz i zanim założono licznik, podał kabel z prądem. Przemieszkały tam dwa lata – aż do powrotu najemcy z więzienia. Na szczęście nikt nie doniósł, więc człowiek zachował mieszkanie. I mimo że było to niezgodne z prawem, to miało sens. Mieszkanie było zadbane, opłaty wnoszone, a człowiek zachował dach nad głową.
Życie jest pełne pułapek. Wystarczy nie pójść na rozprawę o eksmisję, żeby zapadł wyrok pozbawiający uprawnienia do lokalu socjalnego. Wtedy trafia się do tzw. pomieszczenia tymczasowego, ale najwyżej na 6 miesięcy. I co się dzieje później? Człowiek trafia na ulicę. Często są to osoby, które uzyskałyby prawo do lokalu socjalnego, gdyby stawiły się w sądzie, bo należą do osób, którym prawo gwarantuje dach nad głową. Niepójście na rozprawę bywa często objawem rezygnacji, depresji, sytuacji kryzysowej. Bezdomność ten stan tylko pogłębia. Trzeba tak zmienić prawo, aby z pomieszczenia tymczasowego ludzie nie trafiali wprost na bruk.