Ofiarą był 35-letni Dariusz J., wrocławski przedsiębiorca z branży reklamowej. Utrzymywał bliski kontakt z Małgorzatą, żoną wieloletniego kolegi. Podczas jednej z imprez mąż zobaczył, jak Dariusz całuje jego żonę. Przyjaźń się skończyła, lecz znajomość Dariusza z Małgorzatą trwała.
13 listopada 2000 r. Dariusz rozmawiał z nią przez telefon. Kilka godzin później zniknął. Samochód zostawił pod biurem, choć niemal zawsze się nim poruszał. 10 grudnia jego ciało znaleziono w zakolu Odry w Chobieni. Rany głowy, sznur na szyi i nogach oraz brak rzeczy osobistych wskazywały na zabójstwo.
Policja ustaliła, że rano ktoś dzwonił do niego z budki telefonicznej naprzeciw firmy. Około godz. 14 Dariusz pojawił się w pracy. Chwilę później widziano dwóch krępych mężczyzn, a świadek słyszał głośną rozmowę dobiegającą z biura. Około godz. 16 Dariusz wyszedł z firmy, ale nie wsiadł do samochodu. Pod koniec 2001 r. śledztwo umorzono.
Po kilku latach sprawą zajęło się Archiwum X. Uwagę zwróciła wydana w 2003 r. książka „Amok”. Opisano w niej zbrodnię w sposób uderzająco podobny do zabójstwa Dariusza. Autorem był 29-letni Krystian Bala – podróżnik, pisarz i filozof.
Policjanci przez blisko dwa lata analizowali jego kontakty i zachowania. Bala został zatrzymany pod koniec 2005 r. Raz przyznał się do zabójstwa, lecz natychmiast odwołał zeznania i twierdził, że nie znał ofiary.
Szykował się proces poszlakowy. Gdy w grudniu 2006 r. informowałem o sprawie w „997”, policja nie ujawniała szczegółów. Po emisji dostałem list od jednego z funkcjonariuszy, którzy stworzyli ciąg poszlak prowadzący do aktu oskarżenia.
Opisywał, że punktem wyjścia był telefon Dariusza, zaginiony wraz z ofiarą, a po miesiącu ponownie aktywowany. Policjanci dotarli do pierwszego nabywcy, który kupił aparat przez internet i pamiętał nick sprzedającego: Christian B.
Po tygodniach analiz akt, billingów, forów i portali aukcyjnych ustalili, że telefon sprzedał Krystian Bala, którego nazwisko wcześniej nie pojawiało się w śledztwie. Zaczęto odtwarzać powiązania między otoczeniem Dariusza i Bali oraz odzyskiwać dane z komputera ofiary.
Ustalono również, że Bala regularnie wchodził na stronę programu „997”, śledząc informacje o sprawie. Telefon, internet, kontakty i logowania zaczęły tworzyć spójny obraz.
Prokuratura oskarżyła Balę o zaplanowanie, zlecenie i kierowanie zabójstwem Dariusza J. Według ustaleń ofiara była przetrzymywana, głodzona i bita tępym narzędziem. Motywem miała być zazdrość o żonę.
W procesie przedstawiono 14 poszlak, z których 10 utworzyło logiczny ciąg wskazujący na winę. Były wśród nich zeznania świadków, karta magnetyczna używana do kontaktu z rodziną ofiary, długopis z logo firmy Dariusza znaleziony u Bali oraz logowania na stronę „997”.
5 września 2007 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Krystiana Balę na 25 lat więzienia za zabójstwo Dariusza J., domniemanego kochanka jego byłej żony. Zapadły także wyroki za kradzież telefonu ofiary, posługiwanie się sfałszowanym dokumentem i narażenie Uniwersytetu Wrocławskiego na straty.
W grudniu 2007 r. sąd apelacyjny nakazał ponownie rozpatrzyć zarzuty zabójstwa i kradzieży telefonu. 13 maja 2009 r. utrzymano jednak karę 25 lat więzienia, a 12 maja 2010 r. Sąd Najwyższy odrzucił kasację.
„Amok”, choć skierował śledczych na właściwy trop, nie został uznany za dowód. Podobnie jak badanie wariograficzne i ustne przyznanie się Bali do winy, które później odwołał.