Był liderem grupy The Doors, ikoną rocka, symbolem hippisowskich szaleństw dzieci kwiatów, buntownikiem rewolty młodzieży kontestującej w czasach wojny w Wietnamie. Żył na granicy obłędu, rzucając deliryczne wyzwanie „zakłamanej hipokryzją Ameryce”. Wake up! (przebudźcie się) – wykrzykiwał na scenie, zaczynając występy, które nazywał „teatrem rockowym”, nawiązując do teatru Artaud mającego jak dżuma, jak zaraza, „oczyszczać rodzaj
2026-07-18
„Nikt nie byłby mną zainteresowany, gdybym był normalny”. 55 lat od śmierci Jima Morrisona
Leszek Turkiewicz