Profesor Cześnik w Gazecie Wyborczej uważa, że w przestrzeni publicznej „lud” się świadomie chowa i ukrywa: Traktuje się ich jak nieproszonych gości. Klasy ludowe pojawiają się najczęściej jako tło – egzotyczne, czasami intrygujące, czasem komiczne, czasem groźne. Nie jako współobywatele, lecz jako materiał do opowieści (…). Bywa widoczna tylko wtedy, gdy trzeba pokazać deficyt, patologię, chorobę, nieszczęście, brak. Obciążenie. Jeśli już, media pochylają się z troską
2025-12-13
Lud potrzebny na gwałt [FELIETON OGÓRKA]
Michał Ogórek