– Przecież ja nigdy w życiu nawet nie pomyślałem, żeby kogoś skrzywdzić. Mnie przecież policja nigdy wcześniej nie zatrzymała, proszę wysokiego sądu. Całe życie pomagałem tylko różnym ludziom, a tych pokrzywdzonych na oczy nie widziałem. I nie dawałem im życia, żeby później je odbierać – wyjaśniał. Oskarżony zmienił jednak zdanie co do kontaktów ze zmarłym
2026-08-02
Chorobliwie zazdrosny, ale zabiegający o względy żony. Makabryczna zbrodnia w Ursusie cz. II
Jacek Binkowski